WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Zimny Bieruń...


Zimny Bieruń...




Ślad trasy w Endomondo:https://www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1355655385
Galeria zdjęć: https://photos.app.goo.gl/mTz2djufWWK5a7ct5

Wyprawa rowerowa z dnia  14 lipca 2019 roku rozpoczęła się o poranku. Początkowo widząc nieco ciemne chmury na niebie nie za bardzo miałem ochotę gdziekolwiek jechać... Frustrację pogłębiła temperatura... Było po prostu znacznie poniżej 20 stopni, a był to 14 lipca !!! No ale ubrałem długie rowerowe spodnie, zwarłem szyki i wyprawa się zaczęła.

Pierwsze zdziwienie miałem jadąc przez wał Jeziora Goczałkowickiego, gdzie zwykle jest sporo ludzi... Ale nie tym razem. Jadąc przez Goczałkowice Zdrój też ludzi zbytnio nie napotkałem... Rozległe widoki w kierunku Rudołtowic i Grzawy też nie napawały optymizmem... Ciężkie, ołowiane chmury zwiastowały to, że może padać.

W Miedźnej zdecydowanie pogorszyła się sprawa, bo usłyszałem grzmoty, ale na szczęście były daleko i nie szły w moją stronę... ale w Woli widać było wyraźnie, że była tam solidna ulewa.

Postanowiłem w okolicy Jedliny, tuż przy ujściu Pszczynki do Wisły, że poszukam na wale starych słupów granicznych prusko-austriackich, bo podobno też tam są... No właśnie, podobno... Poszukiwania skończyły się niepowodzeniem, gdyż pomyliłem Pszczynkę z Przemszą...

Pomyślałem, że skoro jestem blisko, to podjadę do Bierunia, bo dawno tam nie byłem... Na trasie koło Kopciowic widziałem słynne hałdy "Paciorkowce", a potem musiałem przebijać się po jakiś terenach kopalnianych kopalni Piast, gdzie było spore błoto, ale do Bierunia, na rynek zajechałem bez problemów.
 


No może nie całkiem, bo na horyzoncie pojawiła się burza, przed którą schowałem się pod wiaduktem. Ta burza jednak ominęła mnie i po 30 minutach już byłem nad tyskimi Paprocanami.

Paprocany to urokliwe miejsce w Tychach, z jeziorem ale nie można było wejść do niego z powodu sinic, co mnie tam akurat nie dziwi. Nad jeziorem mieści się dawny zameczek myśliwski Promnice, obok którego wiodła moja trasa w kierunku Kobióra, gdzie zrobiła się piękna pogoda !!!

Trasa z Kobióra do Pszczyny wiedzie częściowo przez ładny las i miejscowość Piasek.

W Pszczynie chciałem zjeść lody obok dworca kolejowego, ale niestety zostały one zlikwidowane, bo trwała budowa centrum przesiadkowego. Z Pszczyny do Goczałkowic jechałem po dawnej bocznicy kolejowej. Tak oto powróciłem na wał Jeziora Goczałkowickiego, skąd już blisko do domu...

Mimo chłodu dystans był całkiem niezły bo 110 km.