WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Stara granica IV

Stara granica V 
Mapa w endomondo:www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1434789962
Galeria zdjęć:photos.google.com/album/AF1QipPqurTFYTcN4wBzILRUNokRcMotrvu6lz6rs2ZC



Kolejna rajza z cyklu "poszukiwanie nowych kamieni" czyli śladem prusko-austriackiej granicy. Rajza rozpoczęła się tuz po 10.00 i już na trasie do Chybia, zauważyłem zdewastowany znak WTRki, tyle ze było to na skutek wypadku samochodowego. Znak udało się postawić i oprzeć o drzewo i sprawę zgłosiłem zarządcy WTRki, bo trzeba to naprawić. Dalej jechałem prosto do Zbytkowa, w rejon słupa granicznego nr XIII gdzie skończyliśmy naszą pieszą rajzę tydzień temu. Przemierzając odcinek dawnej granicy w okolicy Zbytkowa natknąłem się na znane mi już słupki graniczne, ale już w lesie między Zbytkowem i Bąkowem odnalazłem kilka nowych słupków.


Nie było to łatwe, bo były one pod wąsioną ale dzięki starej mapie wiedziałem gdzie szukać. W lesie znalazłem duży słupek i potem już na skraju lasu w Bąkowie, stal kolejny okaz. Miedzy Pruchną a Bąkowem granica w  większości biegnie polami i jazda rowerem jest utrudniona. Pomimo tego odnalazłem mnóstwo słupków, a swoje poszukiwania skończyłem w rejonie drogi Pawłowice-Cieszyn, gdzie przy stawie znalazłem kolejny, duży słupek.


Potem pojechałem do przysiółka Gawliniec, ale tam mimo poszukiwań nie znalazłem kolejnego słupa, tylko mały słupek pośredni i słupek TK, który tez był w lesie miedzy Zbytkowem a Bąkowem. Zapadający zmrok w lesie sprawiał, ze musiałem jakoś się z niego wydostać, co łatwe nie było bo leśna droga była fest z bażołami i nieźle zabuksowało mi koła... Ale dotarłem na drogę do Pruchnej i przez Drogomyśl dojechałem na Mnich, gdzie umyłem rower. A potem już korzystając z uroków jasnej nocy krążyłem po swojej okolicy Ligoty, dziwiąc się jak to ludzie są głupi i wariują z oświetlaniem swoich ogrodów na Godni Świynta już 8 grudnia...


Ogólnie pogoda pozwoliła na rajzowanie na rowerze, na gradach było aż 7 stopni. Klara na niebie  tez była, jedynie urok psuło czasem dość fest wiatrzysko, ale w lasach czuć go nie było...