WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Przez 3 kraje....

Przez 3 kraje...
Mapa endomondo:www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1394526150
Galeria zdjęć:
photos.google.com/album/AF1QipMhck5Gj6XfsV-SGPiXEpKGMGj2jYGJHYLYoqY_



Kolejna rajza odbyła się w niedzielę 15.09.2019 roku. Rozpoczęła się na stacji kolejowej w Wiśle Głębcach, dokąd dotarłem pociągiem Kolei Śląskich ze stacji Zabrzeg Czarnolesie. 

Z Wisły Głębiec pojechałem zdobywać Przełęcz Kubalonkę pomiędzy Wisłą a Istebną. Przełęcz tą kilka razy zdobywałem ale jadąc i idąc zielonym szlakiem turystycznym, który prowadzi na stok narciarski  na Białym Krzyżu. Zawsze jednak obawiałem się jechać główną drogą i jak się okazało niepotrzebnie. Zdobycie Kubalonki nie było trudne, a zjazd do Istebnej był naprawdę niesamowity.

Kierowałem się w stronę Jaworzynki, podziwiając piękne widoki na Beskidy i przemierzając pagórkowate tereny.  Pierwszym celem jaki odwiedziłem był najdalej wysunięty na wschód punkt Republiki Czeskiej, gdzie dojście nie było łatwe, bo trzeba było pokonać potok, ale miejsce urokliwe, w lesie i górskiej dolinie. 

Kolejnym punktem wyprawy był trójstyk granic Polski, Czech i Słowacji w południowej części Jaworzynki. W miejscu tym rozwija się drobna infrastruktura turystyczna, taka jak bar z Kofolą, budowany hotel, ołtarz polowy przy którym sprawowane są Msze św. oraz miejsca odpoczynkowe w kazdym kraju. Pomiędzy Polską a Słowacją kiedyś był drewniany mostek, z którego doskonale widać punkt styku trzech państw zlokalizowany w środku potoku. Most ma zostać odbudowany w roku 2020, zobaczymy...


Po wypiciu Kofoli wjechałem do Czech i Herczawy, z której miałem jechać prawie 10 km serpentyną, ale w pewnym momencie zmieniłem plany i skierowałem się górską drogą w kierunku słowackiego Świerczynowca, a potem jechałem dość ruchliwą drogą przez Czadcę do Oszczadnicy. To jest znana mi miejscowość ze względu na znajdujący się tam duży ośrodek narciarski Snow Paradise Velka Raca na zboczu Wielkiej Raczy. Odwiedziłem trasę przy wyciągu na Lalikach i powróciłem do Oszczadnicy.


To co wydarzyło się potem znacznie mnie zmęczyło, bowiem czekał mnie spory podjazd w kierunku  Rajczy ale i też niezły zjazd w sumie aż do samego Żywca. W Milówce chciałem wsiaść do pociągu, ale kiedy dowiedziałem się, że takowy odjeżdża dopiero za półtorej godziny to postanowilem posilić się i jakoś przebrnąć ruchliwą drogą w stronę Żywca, a było już ciemno. Do pociągu wsiadłem dopiero w Łodygowicach, a wysiadłem w Czechowicach-Dziedzicach, skąd trasą rowerową przez  Zabrzeg dotarłem do domu.
Przejechany dystans to aż 136 km (+ 60 km pociągiem), a mogło być więcej gdybym nie złapał pociągu w Łodygowicach...
Pogoda była idealna, piękne słońce i ciepełko...