WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Rajzowanie i pływanie.

Rajzowanie i pływanie.


Ślad trasy w endomondo:www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1364494216


Galeria zdjęć:photos.google.com/album/AF1QipPrcImF_BWg3O6kcw4fDG_u-fsmSsNhRsVbCk94


Niedziela  28 lipca 2019 to kolejny dzień naszego rajzowania...

Jako, że ostatnio upały dały się we znaki chyba całej Europie, to postanowiliśmy trochę się ochłodzić...

Jest takie miejsce na granicy Górnego Śląska i Małopolski, gdzie woda jest bardzo czysta i można miło spędzić czas...

Wyruszyliśmy rankiem, w kierunku Czechowic-Dziedzic WTRką, a potem pierwszy postój mieliśmy dopiero w Brzeszczach, gdzie znaleźliśmy nowy szlak rowerowy BnR czyli Brzeszcze na rowerze. Jest to jeden z tamtejszych lokalnych szlaków rowerowych w rodzinnych okolicach Pani premier Beaty Szydło.

Kolejny przystanek mieliśmy w Brzezince. O tym co się tam znajduje pisałem już wielokrotnie, bo też wielokrotnie tam byłem... Niemiecki obóz koncentracyjny Birkenau zna chyba każdy Polak i Europejczyk. Miejsce hitlerowskich kaźni wielu ludzi różnych narodowości jest odwiedzane przez wycieczki z całego świata.

Kolejnym elementem związanym z czasami II wojny światowej były tajemnicze schrony, jakie znaleźliśmy w lesie koło Chełmka. Wtedy też okrążaliśmy Jezioro Dziećkowice.

Jadąc z Jaworzna do Mysłowic, nasze rowery przemieniły się w koła, a po chwili poszukiwania wolnego miejsca nad wspomnianym jeziorem natrafiliśmy na kompletnie nagiego faceta !!! W takim towarzystwie nie chcieliśmy odpoczywać i znaleźliśmy inne miejsce.

Kąpiel w wodach Zbiornika Dziećkowice (zwanego też Imielińskim) trwała chyba ze 2 godziny i znacznie nas ochłodziła i wygłodziła... Smaczny obiad zjedliśmy w restauracji "Degolówka" na granicy Bierunia i Oświęcimia. Nazwa wskazuje na to, że stołował się tam sam generał Charles de Gaulle (też prezydent Francji).

Wracając do domu, przejechaliśmy lasem w okolicach Woli, w kierunku Goczałkowic, gdzie trafiliśmy na znany szlak rowerowy "Greenways Karków Morawy Wiedeń". Do domu wróciliśmy tym razem nie pokropieni deszczem. Nie musieliśmy się tez chować przed zapowiadanymi burzami, które zjawiły się w okolicach Ligoty tuż po naszym powrocie do domu. Przejechaliśmy 115 km.