WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Urbex rajza

Urbex rajza...


ŚLAD TRASY:www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1317670833
GALERIA ZDJĘĆ:photos.google.com/album/AF1QipN-ius0539WuOtnO4_wT9HabwTvyQM4vTbw2GVa


Następna rajza na jaką pojechałem w maju 2019 roku, odbywała się po południu 12 maja. Po południu, ponieważ pogoda skutecznie mnie dezorientowała, bo z rana lało. Ogólnie  to maj jak do tej pory jest dość mokry... Po sporych namysłach postanowiłem jednak zaryzykować i pojechać na wyprawę. 

Mżawka towarzyszyła mi jak jechałem przez lasy zabrzeskie i wał Jeziora Goczałkowickiego, który przemierzałem jadąc w kierunku Pszczyny. Potem w Piasku, skierowałem się na las kobiórski, do miejsca gdzie kiedyś znajdowała się jednostka wojskowa. 

W latach 1962–2001 mieściła się tutaj jednostka wojskowa z ukrytą w głębi lasu bazą rakietową, w której do 1989 stacjonował 18 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej, a następnie od 1990 74 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej. Przynajmniej do końca zimnej wojny teren jednostki był ogrodzony i ściśle strzeżony.

Wiele razy odwiedzałem ten teren. Teraz po dawnej jednostce wojskowej pozostały tylko nieliczne zabudowania. Jeszcze w 2007 roku stały tu budynki koszar wojskowych, które z Michałem zwiedzaliśmy. Teraz dużo budynków zostało zrównanych z ziemią.

Teraz wypada wyjaśnić co oznacza słowo "urbex". To skrót od "urban exploration" czyli hasła jakim kierują się osoby - eksploratorzy, którzy zwiedzają różne opuszczone budynki, jednocześnie nie dewastując ich oraz niczego nie zabierając. Urbex jest czasem niebezpieczny. Ja równierz zwiedzałem te opuszczone budynki, które jeszcze nie zostały wyburzone, a w jednym z nich znalazłem nieciekawie wyglądające graffiti przedstawiające satanistyczne pentagramy. Możliwe, że gromadzą się tam sataniści, lub są to zwyczajne bazgroły.

Po zakonczeniu eksploracji udałem się w kierunku Studzionki i Jeziora Łąka. Niestety znów zaczynało padać i w Strumieniu zapadła decyzja o skróceniu trasy i szybko pojechałem na Landek i w kierunku domu w Ligocie. 

W deszczowej i chłodnej aurze pokonałem dystans 60 km.