WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

WTR, OCHODZITA

Wisła, Ochodzita.

W niezwykle ciepłą i pogodną pierwszą niedzielę października 2018 roku miałem zaplanowany objazd Wiślanej Trasy Rowerowej na odcinku Zabrzeg - Wisła. Trasa ta zyskała nowe oznakowanie i w kilku miejscach zmieniony przebieg.

Trasa w Endomondo: https://www.endomondo.com/users/19127097/workouts/1210360210


Wyruszyłem ze stacji PKP Zabrzeg-Czarnolesie w stronę Landeka, gdzie trasa wchodzi na główną drogę do Chybia.
 
W Chybiu natrafiłem na... zwalony znak WTR, który udało mi się postawić. Jak widać nowe oznakowanie zainteresowało wandali, którzy nie  myślą o tym do czego to ma służyć. Nie mają świadomości, że oznakowanie tras kosztuje, a tabliczka to nie tylko sama trasa, ale też projekt i wiele urzędniczych spraw... które nie raz ciągną się latami.

Trasa dalej prowadziła niedaleko brzegów Jeziora Goczałkowickiego, we Frelichowie i Zabłociu, gdzie musiałem postawić kolejny zwalony znak WTR... Potem trasa wiodła polnymi drogami przez Drogomyśl, by potem wjechać na wały Wisły w stronę Skoczowa. W samym mieście trasa też wiedzie wałami ale nie od strony DK 81 , a od strony Górek Wielkich, gdzie nieco odbija obok rzeki Brennicy, a potem wraca na dawny przebieg w Ustroniu.

W ustrońskim Nierodzimiu, trasa przecina szlak dawnej kolei wąskotorowej, która kiedyś wiodła w stronę fabryki (dziś "Mokate"), przed którą w drodze widać jeszcze szyny. Szczegółowo kolej ta opisana jest tutaj: https://kolejcieszyn.pl/index.php?s=nierodzim

Dalej jechałem WTR do samej Wisły. Nowe oznakowanie skończyło się przy dworcu kolejowym Wisła Uzdrowisko. Dalej jechałem przez centrum Wisły według starego oznakowania nad Jezioro Czerniańskie, gdzie WTR się kończy.
  

Nastepnie podjechałem na przełęcz Szarcula i do Istebnej Stecowki, gdzie chwilę zatrzymałem się przy drewnianym kościółku i zastanawiałem się, gdzie dalej jechać.
Zapadła decyzja, by jechać na Ochodzitą, co wcale łatwe nie było, bo na trasie były mega podjazdy, ale i zjazdy. Czasem jechałem, a czasem szedłem... ale Ochodzitą zdobyłem !!!
 
Potem był malowniczy zjazd przez Kamesznicę do Lalik, gdzie omal nie wjechałem na ekspresówkę… Na szczęście jechałem obok niej do Milówki. tam musiałem przebić się główną i ruchliwą drogą aż do Przybędzy, gdzie i tak pomyliłem drogi, bo omal nie wjechałem w góry, a było już ciemno... Trzeba było się wracać i dzięki GPS znalazłem drogę na Radziechowy. Watro przypomnieć, że dały o sobie znać spore podjazdy. Tak przejechałem przez Lipową i Godziszkę do Buczkowic, gdzie podjazdy się skończyły, a w stronę Bystrej jechałem szybko, bo było z górki.

Po Bystrej było już miasto Bielsko-Biała, gdzie skierowałem się trasami rowerowymi w stronę Mazańcowic i już po chwili byłem w Ligocie, gdzie licznik zatrzymał się na 136 km, a według Endomondo było aż 148 km.

Pogoda była dobra, słońce, wiatr ale w górach była cisza i ciepło jak na październik, bo w granicach 20 stopni. Deszczyk postraszył, mnie w okolicach Lalik, ale było to kilka kropel.

Galeria zdjęć z wyprawy jest na https://photos.google.com/album/AF1QipNaWSyENW6XPRb8L8nrFTUZ3C4TcMPnUPWR7ZzE?hl=pl