WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

BIELSKO, GÓRKI


Rajd w Bielsku, Górki Wielkie.


W słoneczną niedzielę 29.04.2018 roku miałem zaplanowaną wyprawę rowerową, ale niemalże w ostatniej chwili zdecydowałem się na udział w 44 Rodzinnym Rajdzie Rowerowym w Bielsku-Białej. Swoją trasę rozpocząłem już o 7. 30 rano wyruszając z Ligoty, przez Bronów, Międzyrzecze Dolne do Ligoty (ponownie) i stamtąd przez Mazańcowice w kierunku Bielska-Białej.

Trasa wiodła ładnymi terenami, ale pagórkowatymi. Wcześniej na trasę wyjechały moje siostry. W Bielsku-Białej zawitaliśmy pod ratuszem, skąd o 9.30 wyruszył peleton rajdu rowerowego organizowanego przez Beskidzkie Towarzystwo Cyklistów i pod patronatem prezydenta Bielska-Białej.
 
Trasa wiodła w kierunku MOSiR w Czechowicach-Dziedzicach gdzie zlokalizowano półmetek rajdu, a także kto chciał, mógł się posilić lub wziąć udział w konkurencjach sportowych. Po półtoragodzinnym odpoczynku 2.800 cyklistów w niebieskich koszulkach, wyruszyło w kierunku Bielska-Białej,, ale nie pod ratusz, a pod stoki Szyndzielni, a konkretnie tuż obok hali "Pod Dębowcem", gdzie było zakończenie rajdu i losowanie nagród.

Nam szczęście nie sprzyjało, bo nic nie wygraliśmy, a były d wygrania 4 rowery !!! Na mecie można było się posilić - zjeść grochówkę i napić się wody. Konferansjerką podczas rajdu była znana z lokalnego Radia Bielsko, dziennikarka Pani Magdalena Fritz. Wówczas mój licznik pokazywał 48 km co było zbyt mało dla mnie i postanowiłem już samotnie "gdzieś pojechać". Siostry były już po rajdzie totalnie zmęczone i pojechały do domu, a ja
skierowałem się podgórskimi drogami do Jaworza, a potem górami do Górek Wielkich, gdzie wjechałem na trasę rowerową wzdłuż Brennicy.
  
Tak oto zajechałem do Skoczowa i Wiślaną Trasą Rowerową wiodącą wałem Wisły zajechałem aż do Drogomyśla, skąd polnymi drogami pojechałem do Zabłocia. Z Zabłocia pojechałem do Chybia a potem przez Mnich do lasu zabrzeskiego i skierowałem się leśną drogą aż do Zabrzega. W tej miejscowości skręciłem na Ligotę i tak zakończyłem wyprawę.



Na liczniku pojawiło się 111 km. Warunki w jakich przyszło mi jeździć były wręcz idealne, słonecznie, momentami z wiatrem co spowodowało zmianę koloru skóry na odsłoniętych częściach ciała, bo temperatura wynosiła aż 29 stopni !!! Przez to spiłem chyba ze 5 litrów wody, ale tak być powinno.
Zdjęcia z obu wypraw są na https://photos.app.goo.gl/etAYssxoq5q7DTYg8