WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

WOKÓŁ CZANTORII


Dookoła Czantorii, Soszów




W niemal letnią niedzielę 15 kwietnia 2018 roku wybrałem się z Ligoty na wyprawę rowerową w kierunku Soszowa w Wiśle Jaworniku, gdzie często zimą bywam na nartach. Jechałem znaną mi dobrze trasą przez Bronów i Landek, a potem Iłownicę i Pierściec do Kiczyc, gdzie wjechałem na wał wiślany, na którym jest Wiślana Trasa Rowerowa WTR.
 
Malownicza trasa, pełna rowerzystów, wiedzie wzdłuż Wisły. Jechałem nią do samej Wisły, a konkretnie do dzielnicy Jawornik. Tam skręciłem w prawo i jechałem główną drogą o małym natężeniu ruchu, aż pod dolny odcinek Stacji Narciarskiej Soszów, gdzie duże nachylenie zmusiło mnie do podchodzenia. Asfaltowa droga zamieniła się w typowy górski szlak z kamieniami i tak dotarłem pod schronisko na Soszowie i górną stację wyciągów narciarskich, które są mi dobrze znane. Na trasach narciarskich zalegały jeszcze czapy śniegu, wszak sezon narciarski na Soszowie zakończono 8 kwietnia 2018 roku.
  
Przy temperaturach w okolicy 24 stopni śnieg wygląda jakoś niesamowicie, a jeszcze jak się chodzi po nim w krótkich spodenkach i koszulce... Kontrast niesamowity !!! Z Soszowa pojechałem granicznym szlakiem na Przełęcz Beskidek i skręciłem w lewo. Kamienisty szlak znów zmusił mnie do prowadzenia roweru - wówczas przypomniała mi się moja ostatnia rowerowa wizyta w tym miejscu jak...odpadła mi podeszwa od buta (sezon 2016).

Po jakimś czasie kamienisty i stromy szlak zamienił się w asfalt i tym sposobem znalazłem się w czeskim Nydku, z którego pojechałem do Bystrzycy,
a potem ładnym szlakiem obok linii kolejowej do Wędryni, skąd pochodzi Ewa Farna. Szlak wiódł w stronę Trzyńca, jechało się fajnie nad brzegiem Olzy, a potem skręciłem w prawo i miałem podjazd do granicy w Lesznej Górnej. Stamtąd pojechałem obok zamku w Dzięgielowie, a potem przejechałem przez las, gdzie zobaczyłem szokujące ilości czosnku niedźwiedziego!!!
 
Nad drogą było zadaszenie po dawnej kolei linowej z kamieniołomu w Lesznej do cementowni w Goleszowie. W Cisownicy skręciłem na jakiś szlak rowerowy, który zaprowadził mnie do Hermanic, a potem wróciłem na WTR nad Wisłą w Ustroniu i jechałem nią do Skoczowa, gdzie skręcilem przez Pierściec, do lasu. Leśnym traktem jechałem prosto z Pierśca, aż do linii kolejowej w Zabrzegu-Czarnolesiu. Przyjemna leśna droga, śpiew ptaków i brak samochodów dodawały wigoru. W Czarnolesiu pojechałem już w stronę domu.

Warunki pogodowe dopisały, letnia pogoda, słońce i zero wiatru oraz zmęczenia, sprawiło że nakręciłem równe 100 km.




Galeria zdjęć jest na
https://photos.google.com/album/AF1QipMbBfhefyTEaY7BojOcHp4XBVsZ94MRIwx6mqBe