WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ROWEROWA WIELKANOC CZ 1


Bielsko - Skoczów



W wielkanocną niedzielę 1. 04.2018 po godzinie 14.00 wybrałem się na wyprawę rowerową. Najpierw skierowałem się do Zabrzega, nad Wisłę, a potem jechałem do samego centrum Czechowic-Dziedzic. Jak zauważyłem miasto wyglądało na wymarłe... 
         
Z centrum tego miasta pojechałem czerwonym szlakiem wiodącym do słowackiego Martina w kierunku Bielska-Białej. Bielsko-Biała również przypominało wymarłe miasto... Tam zatrzymałem się chwilę pod ratuszem, by ponownie ruszyć w trasę do południowych dzielnic tego miasta, znajdujących się tuż u stóp Beskidu Śląskiego.

Tutaj zaczęły się pagórki. Z Bielska pojechałem w kierunku Jaworza, a potem wjechałem na starą drogę Bielsko-Cieszyn i jechałem nią przez Jasienicę, Świętoszówkę do Grodźca. Na trasie było kilka solidnych pagórków. W Grodźcu skręciłem do Górek Wielkich i tym samym znalazłem się nad Brennicą, gdzie jeździłem też w Boże Narodzenie 2017.
 
Następnie pojechałem nad Wisłę do Ustronia Nierodzimia, gdzie tuż obok fabryki Mokate dostrzegłem szczątki torów kolei wąskotorowe, która dawniej tam funkcjonowała. Potem skierowałem się przez Harbutowice do samego centrum Skoczowa, gdzie przystanąłem na tamtejszym rynku podziwiając wielkanocne dekoracje. W Skoczowie wjechałem na Wiślaną Trasę Rowerową wiodącą wałem Wisły i tak oto zajechałem do Ochab i do miejsca gdzie znajduje się dużo stawów należących do Zakładu Doświadczalnego PAN w Gołyszu. Następnie jadąc przez Zaborze, skręciłem do lasu i po chwili byłem już w Iłownicy, gdzie skierowałem
się do Landeka. Licznik pokazał 84 km, co już wtedy uznałem za wystarczające osiągnięcie, ale z Landeka pojechałem do Bronowa, a następnie nie do domu, ale w stronę centrum Ligoty. Wówczas zapadła decyzja, że nie będę dobijał do setki, ale potem wycofałem się z tego pomysłu i postanowiłem jednak dobić do 100 km. Zrobiłem to na drogach Zabrzega i ligockiej dzielnicy Miliardowice i dopiero po osiągnięciu 100 km zawitałem w domu.



 Jeśli chodzi o warunki jakie panowały podczas wyprawy, to mogę to określić wprost, że osiągnięcie 100 km, przy lekkim wietrze i tempereaturze w granicach od +4 do +2 stopni jest czymś zadowalającym. Dodam tylko, że początkowo było bardzo pochmurno (rano padał deszcz), ale potem jak już byłem w Grodźcu zaświeciło słońce i było całkiem fajnie.

Niektórych może nieco razić fakt, że wyprawa odbyła się w niedzielę wielkanocną a zarazem w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, to mnie to akurat nie przeszkadzało. Rano uczestniczyłem w obrzędach wielkanocnych w kościele, a potem po obiedzie wyruszyłem w trasę.

Galeria zdjęć jest na https://photos.google.com/album/AF1QipOWo3nX_wL6dbOPzA8crFuWOg12AdkPvHq6BCX3