WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

DOOKOŁA GMINY


Rowerem dookoła gminy Czechowice-Dziedzice.
ŚLAD TRASY W ENDOMONDO JEST TUTAJ.



W niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata czyli 25 listopada 2018 roku, po dwutygodniowej przerwie z powodu pierwszego zimowego epizodu, pogoda umożliwiła zorganizowanie wyprawy rowerowej.

Tym razem nie miałem na celu jakiś dalekich eskapad, a raczej lokalne trasy.
Z takim nastawieniem wyruszyłem przez Bronów w stronę Landeka. Tutaj nadal przebudowywano główną drogę, ale miałem okazję przetestować powstającą ścieżkę rowerową z kostki...

Tak oto dojechałem do lasu między Chybiem a Landekiem i skierowałem się leśnym duktem w stronę wału Jeziora goczałkowickiego. Trasa najpierw wiedzie po szutrze, który po opadach śniegu był nieco błotnisty, a po przejechaniu przez przejazd kolejowy, droga jest z betonowych płyt. Tymi płytami dojechałem do asfaltowej drogi, a potem znów przez "błotko" na wspomniany wał.
 
Na wale podziwiałem zamglone widoki na Jezioro Goczałkowickie i... widziałem wyczyny paralotniarzy, którzy tam nisko latali... Następnie już w Zabrzegu,  pojechałem wzdłuż Wisły, czyli WTRką w kierunku Czechowic-Dziedzic. Tam okazało się, że ilość błota na moim rowerze i plecach jest za duża i znalazłem myjnię bezdotykową. W wyniku mycia błoto zniknęło i z roweru i z pleców!!!
 
Skierowałem się do Kaniowa, a potem do Bestwinki, gdzie dotychczasowe równinne trasy zmieniły się w pagórkowate i tak przez Bestwinę dotarłem do Komorowic, czyli jednej z dzielnic Bielska-Białej. Tam znalazłem niebieski szlak rowerowy, który przecinał pod wiaduktem DK 1 i prowadził w kierunku Mazańcowic obok ekspresówki na Cieszyn, z tym że postanowiłem na trasie odwiedzić też wzgórze Trzy Lipki i jeden z pobliskich bunkrów z 1939 roku.
 
W Mazańcowicach niebieskim szlakiem przez pagórki kierowałem się do Międzyrzecza Górnego i Dolnego jadąc przez pola i dolinę rzeki Wapienica. Tak oto dotarłem do centrum Ligoty, skąd nie jechałem do domu, bo stwierdziłem, że skoro chęci są to... jadę do Bronowa. Przejechałem przez Bronów i ponownie przez Landek, ale już nie na leśny dukt, a na wąską asfaltową drogę prowadzącą brzegiem lasu. Potem jeszcze zrobiłem kółko po ligockiej dzielnicy Miliardowice i dopiero pojechałem do domu. Gmina objechana !!!

Warunki pogodowe podczas wyprawy były ogólnie dobre. Pochmurna pogoda, bez wiatru i 7 stopni na plusie dawały nadzieję na fajną wyprawę po okolicy co udało się zrealizować, a zrobione 72 km jest tego dobrym potwierdzeniem. Prognozy na kolejne dni zapowiadały kolejny epizod zimowy i rozbudzenie nadziei na inaugurację sezonu narciarskiego.
WIĘCEJ ZDJĘĆ Z WYJAZDU JEST TUTAJ.