WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

KARKOSZCZONKA


SZCZYRK - KARKOSZCZONKA - BRENNA.
Ślad trasy w Endomondo

Kolejna wyprawa rowerowa sezonu 2017 odbyła się już w poniedziałek 12 listopada 2018 roku. Dlaczego w taki nietypowy dzień? Jak się kilka dni wcześniej okazało, ten dzień został wyznaczony specjalną, sejmową uchwałą, jako dzień wolny od pracy. Natomiast w moim zakładzie mieliśmy jednak iść do pracy w zamian za wolny dzień 2 listopada... Rzeczywistość okazała się inna i 2.11.2018 musieliśmy odpracować w sobotę 17.11.2018, a wspomniany 12.11. 2018 był dniem wolnym. Taki oto bałagan spowodowany był wymysłem rządzących, żeby Stulecie Niepodległości świętować przez 2 dni... Tyle, że oni przypomnieli sobie o tym, kilka dni przed owym świętem... No i tak parlamentarzyści warszawscy spowodowali dodatkowy dzień na wyprawę rowerową...


Wyprawa rozpoczęła się od swoistego rodzaju Tour de Miliardowice, czyli objazdu tej ligockiej dzielnicy i co mnie zachwyciło to ilość flag na domach... Patriotyzm rośnie w siłę i dobrze. Na moim domu też była flaga...

Z Miliardowic, skierowałem się przez Zabrzeg, do centrum Czechowic-Dziedzic. W tym mieście z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości odbudowano dawny Pomnik Wolności, który dawniej stał w Dziedzicach (wówczas Czechowice i Dziedzice były osobno) przed dworcem kolejowym.
 
Pomnik wysadzili hitlerowcy we wrześniu 1939 roku...
Odbudowany pomnik stanął jednak nie przed dworcem, ale przed komisariatem policji, na skwerze zwanym Skwerem Stulecia i zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie...
Następnie udałem się przed pomnik poległych Obrońców Rafinerii, który upamiętnia ofiary tragicznego pożaru czechowickiej rafinerii w 1971 roku - opis: patrz TUTAJ.

Potem skierowałem się czerwoną trasą rowerową do centrum Bielska-Białej pod ratusz, skąd jechałem dalej tą trasą odwiedzając pomnik Poległym Za Polskę i skierowałem się w kierunku Bystrej gdzie szlak trochę skręcił i dotarłem po pagórkach, ale z malowniczymi widokami na Kotlinę Żywiecką i okoliczne góry (m.in. Pilsko, Babia Góra) do Mesznej i potem do Buczkowic, gdzie skręciłem do Szczyrku.

Pagórki trochę dały się mi we znaki, ale w centrum Szczyrku zrodził się pomysł znalezienia trasy na przełęcz Karkoszczonka i do Brennej.

Dzięki GPSowi nie było to trudne i też dlatego, że droga wiodła do ośrodka narciarskiego Beskid Sport Arena, który był dobrze oznakowany. Zaczynał się podjazd... ale to było tylko preludium do tego, co czekało mnie potem...

Chwilę zatrzymałem się przy ośrodku narciarskim, w którym o dziwo, nigdy nie szusowałem na nartach, bo go nie było kiedyś, więc może w przyszłości, jak nie będzie kolejek, tam zawitam na nartach.

Wjechałem na drogę dojazdową do pobliskich domów, którą musiałem prowadzić rower, bo podjazd był morderczy i wręcz ze mnie kapał pot... Zobaczyłem na GPS, że droga przecinająca stok, prowadzi na Karkoszczonkę, to też pokonując krzypopki, kamieniste zbocza, dotarłem do tej drogi.

Szutrowa droga faktycznie prowadziła na przełęcz Karkoszczonka, gdzie było sporo pieszych turystów, odwiedzających pobliską "Chatę wuja Toma". Z przełęczy był ładny widok na dolinę Szczyrku, skocznie Skalite i część Jeziora Żywieckiego. Na tej przełęczy kilkakrotnie już byłem na rowerze, ale nigdy nie dotarłem tam ze Szczyrku, a więc kolejne "dziewicze tereny" podbite.

Z przełęczy zszedłem do pewnego, bezpiecznego miejsca, gdzie zaczynał się asfalt, bowiem szlak  dotychczas był kamienisty i stromy ale krótki. Tak dotarłem do centrum Brennej, a potem do Górek Małych na Wiślaną Trasę Rowerową, którą dotarłem do Skoczowa. Trasa wiodła obok Brennicy a potem Wisły.


W Skoczowie skręciłem na drogę do Pierśćca, gdzie już przy zapadającym zmroku wjechałem na leśny dukt... Znalazłem leśny grób, gdzie paliły się znicze, a potem zobaczyłem tajemniczy samochód, który jechał przede mną i to aż do drogi z Chybia na Landek. Warto jednak wspomnieć, że leśne dukty w tym miejscu są zagrodzone barierkami zamykanymi na klucz, więc jak owy samochód tam przejechał pozostaje tajemnicą...

W tak tajemniczy sposób znalazłem się w Landeku, skąd szybko dotarłem do domu...

Tak oto w temperaturze prawie 15 stopni odbyła się wyprawa rowerowa. Pogoda była pochmurna, ale czasem wiał południowy wiatr. Nic, nie zwiastowało faktu, że po kilku dniach przyszły przymrozki i niewielkie opady śniegu w górach... To spowodowało, że następna wyprawa rowerowa, planowana na 18 listopada nie odbyła się. W zamian za to byłem na koncercie charytatywnym w czechowickim MDK, gdzie zbierano pieniądze na leczenie 3 letniej dziewczynki chorej na mukowiscydozę. Za zaproszenie mnie na ten koncert dziękuję Stowarzyszeniu Nowa Inicjatywa, a zwłaszcza Panu Jerzemu, który zaprosił mnie osobiście.

Cieszę się, że mogłem w tym przedsięwzięciu uczestniczyć. Gwiazdą koncertu był znany zespół "Golec uOrkiestra".

Więcej o koncercie piszę TUTAJ.

GALERIA ZDJĘĆ Z TEJ WYPRAWY JEST TUTAJ.