WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

WISŁA SOSZÓW


Wisła Jawornik - SN Soszów

W upalną i słoneczną niedzielę 14.08.2016 roku, po południu w ramach treningu przed planowanym wyjazdem do Raciborza, wybrałem się do Wisły w okolice jednej z największych stacji narciarskich w Beskidach - czyli SN Soszów, gdzie szalejemy zimą na nartach.

W trasę wybrałem się ruszając z Ligoty i kierując się Wiślaną Trasą Rowerową z Landeka, następnie jechałem przez Pierściec i Skoczów, gdzie ponownie wjechałem na WTR biegnącą wałem Wisły.

  


Trasa ta jest fantastyczna dla rowerzystów, pieszych czy rolkarzy w niektórych miejscach. Wzdłuż wiślanego wału, jedziemy przez ładne tereny od Skoczowa, poprzez Harbutowice, Ustroń do Wisły. Trasa ma w większości nawierzchnię utwardzoną z drobnego kamienia, a w centrum Ustronia jest asfalt. Czasem minusem tej trasy jest... jej popularność wśród ludzi na rowerach czy pieszych, ale to świadczy o tym, że społeczeństwo ruszyło z domów. Ustroń to również znane uzdrowisko i często można tam spotkać kuracjuszy. Z trasy zjechałem będąc w Wiśle i skierowałem się na Jawornik. Trasa WTR jest na płaskim terenie, ale droga w Jaworniku pnie się pod górkę. Następnie zjechałem na szlak turystyczny w kierunku przełęczy Beskidek.

  



Było ciężko, bo mocno pod górkę i czasem prowadziłem rower. Kiedyś tam już byłem na wyprawie. Z trasy rozciąga się ładny widok na dolinę Jawornika i okoliczne góry np. Skrzyczne. Po wdrapaniu się na przełęcz znalazłem się na szlaku z Czantorii w kierunku Soszowa i dalej Stożka, którym jeszcze w dzieciństwie szedłem pieszo. Tam też kiedyś było przejście graniczne z Czechami, po którym został tylko betonowy fundament i oczywiście czerwono-białe słupy graniczne. Słupki towarzyszyły mi do Soszowa i oprócz tych granicznych były też dawne kamienie graniczne TK czyli działek należących do księcia cieszyńskiego - Komory Cieszyńskiej.

  

  

  

Z Beskidka jechałem , bądź szedłem leśną dróżką w kierunku górnej stacji wyciągu krzesełkowego na Soszowie. Plan zakładał, że pojadę dalej ale niestety wyprawa musiała zostać skrócona do maksimum... Okazało się, że odpadła mi podeszwa od buta i moja stopa miała zapewniony bezpośredni dopływ świeżego powietrza. No cóż kiedyś to musiało nadejść, but się już przetarł...


Musiałem zjechać i zejść dobrze znaną mi trasą narciarską nr 2 , a potem nr 3, bo zimą się tam szusuje na nartach. Powiem szczerze, że zjechać tam na nartach jest o wiele łatwiej niż na rowerze, czy pieszo... Powróciłem na drogę wiodącą przez Jawornik i powróciłem na trasę WTR, którą jechałem dokładnie tak samo jak przedtem i w ciągu godziny dojechałem z Soszowa do Ligoty... Szybko??? Bardzo szybko !!! I to z rozwalonym butem !!! To była walka z czasem, bo żeby jechać następnego dnia do Raciborza musiałem mieć nowe buty, a że była niedziela, to sklep zamykają już o 20.00, a w domu byłem o 19.20 !!! Szybko wyjechałem autem i pojechałem do sklepu Decathlon w Bielsku-Białej, wchodzę a tu komunikat: "Informujemy Państwa, że za 20 minut zamykamy. Prosimy kierować się do kas!" W mgnieniu oka znalazłem buty - dokładnie takie same jak poprzednie i przymierzyłem. Pasują ! Tuż przed zamknięciem sklepu wsiadałem do samochodu i miałem nowe buty... Co za ulga!!! Jutro Racibórz z Michałem !!!

Galeria zdjęć:photos.google.com/share/AF1QipM0r7mR2O5hs5mId_wwilqn66JhRP9ydSTAFEtyfa307dDaN9R4PiRLQ2lZiqFmYA