WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

PIEKARY ŚLĄSKIE 2016



ROWEREM DO MATKI BOSKIEJ PIEKARSKIEJ 29.05.2016


Galeria zdjęć - kliknij TUTAJ

W dniu 29.05.2016 wstałem o godz. 4.50 rano by wyruszyć wspólnie z 19 rowerzystami na męską pielgrzymkę do Piekar Śląskich. Zbiórka była o godzinie 6.00 pod kościołem św Barbary w Czechowicach-Dziedzicach. Szybko dojechałem na miejsce i tuż przed startem okazało się, że wbiłem pinezkę do przedniej opony i zwiało powietrze... Szybka wymiana dętki, przy pomocy Pana Staszka i Pana Józka, (za co serdecznie dziękuję) i wyruszyliśmy(wszyscy, wraz z Panem Jurkiem z Ligoty, który nieco zaspał na wyprawę, ale dzięki opóźnieniu zdążył) drogą DK 1 do Pszczyny, a tam skręciliśmy na leśną trasę rowerową wiodącą wprost na północ, do Kobióra. W Kobiórze skierowaliśmy się na Tychy, gdzie był krótki postój przy Mc Donald's, a ponadto drugi ligocanin złapał gumę!!! Szybko się jednak pozbierano i pojechaliśmy obrzeżami Katowic, przez lasy, do Świętochłowic i Rudy Śląskiej, gdzie doszło do pierwszej kraksy na światłach (po zapaleniu się czerwonego, upadł m.in Pan Staszek). 








Nikomu nic się nie stało i wszyscy ruszyli przez ulice Bytomia do Piekar Śląskich, na Wzgórze Kalwaryjskie, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy Św. koncelebrowanej przez kardynała S. Dziwisza, abp Wiktora Skworca, a homilię wygłosił prymas abp W. Polak. Na kalwarię piekarską zawsze przybywają rzesze wiernych i co warto podkreślić jest ich dużo na rowerach.







Na trasie spotykaliśmy mnóstwo rowerzystów!!! Po zakończeniu Mszy św. poszliśmy na obiad i ruszyliśmy w drogę powrotną niemal identyczną trasą. Warto wspomnieć, że tuż po opuszczeniu
Piekar gumę złapał kolejny rowerzysta (Pan Witek), a potem miał groźnie wyglądający upadek (koło wjechało pomiędzy asfalt i szynę tramwajową). Na szczęście na strachu się wszystko skończyło i tak już było aż do końca wyprawy. Trasę zmieniliśmy na odcinku od Kobióra do samych Czechowic-Dziedzic. W Kobiórze wjechaliśmy na DK 1 i jechaliśmy nią do Piasku, gdzie skręciliśmy do centrum tej miejscowości i potem przejechaliśmy przez Pszczynę i Goczałkowice, by pożegnać się z grupą w Czechowicach-Dziedzicach, skąd każdy jechał do domu. My we 3 jechaliśmy przez Zabrzeg, do Ligoty (ja zahaczyłem też Bronów).



Spora grupa rowerzystów była z Czechowic-Dziedzic, trzech było z Ligoty,  Pszczyny, Żywca, jeden z Zabrzega i kilka osób z Pisarzowic. Wszyscy oczywiście płci męskiej. Wszystkim, nawet mimo kraks, czy kapryśnej i deszczowej (momentami nawet burzowej) pogody, dopisywały wesołe humory, bo prawdziwi cykliści chociaż zmokną, spocą się, czy zbudzą to mimo tego są zawsze zadowoleni!!! Mój liczni zatrzymał się na 150 km.




Wielkie słowa podziękowania kieruję do naszego przewodnika - Pana Staszka, za wzorowe poprowadzenie wyprawy-pielgrzymki, pomoc przy wymianie dętek itp... Widać, że to prawdziwy cyklista, ze sporym doświadczeniem!!! Dziękujemy Panu!!!