WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

POŁOMIA 4.09.2016


 Połomia...

 
 
4.09.2016 roku, tuż po zakończeniu rajdu rowerowego Czechowic-Dziedzic, postanowiłem jeszcze "gdzieś się przejechać"... Wybór padł na miejscowość Połomia w powiecie wodzisławskim... 

Trasę rozpocząłem na stadionie w Zabrzegu i skierowałem się na wał Jeziora Goczałkowickiego, a potem z Goczałkowic, trasą rowerową do Łąki. Na trasie podziwiałem piękne widoki na Beskidy i samo jezioro, oraz odwiedziłem miejsce, gdzie przy dobrej pogodzie można zobaczyć TATRY.




 
Niestety teraz nie było mi to dane... Trasami rowerowymi jechałem z Łąki do Studzionki, gdzie na granicy z Pawłowicami zauważyłem tajemniczy kamień, przy drodze. Możliwe iż był to kamień kilometrażowy, o którym kiedyś mówił mi Ś.P. wujek Romek.

 


Zawitałem do centrum Pawłowic Śląskich, a potem przez Pniówek pojechałem do Jastrzębia-Zdroju. Na trasie miałem nieco przygód, gdyż w pewnym momencie, na granicy Pniówka i Jastrzębia znalazłem się w... szczerym polu !!!

   



W pobliżu była hołda "Kościelniok" należąca do KWK Pniówek, a także widziałem hołda "Borynia" należąca do kopalni o tej samej nazwie. Natrafiłem tez na linię kolejową należącą do kopalń. Na szczęście potem znalazłem drogę z Pawłowic na Jastrzębie i wjechałem na nią. Potem jechałem tzw. drogą główną południową, czyli obwodnicą Jastrzębia, z której skręciłem do Połomii. Nieco się wystraszyłem nadchodzącej burzy, ale i tak postanowiłem pojechać do samej Połomii, ze szczególnych względów...



Zawitałem na połomskim cmentarzu, gdzie odwiedziłem groby moich dziadków ze strony ojca, oraz świeży grób wujka Romka. Była to moja pierwsza wizyta nad grobem zmarłego 20.08.2016 r., Ś.P. wujka Romka, który wielokrotnie (do sezonu 2015 włącznie) towarzyszył mi na wyprawach rowerowych...Teraz stanąłem nad Jego grobem i pomodliłem się, wspominając tego wyjątkowego człowieka, który odszedł od nas w wieku 54 lat !!! Wujek od listopada 2015 roku walczył ze złośliwym nowotworem mózgu  (guz mózgu IV stopnia, glejak). Tego człowieka na zawsze zapamiętam jako kogoś, kto nigdy mnie nie skrytykował, nie było pomiędzy nami żadnych kłótni... Zawsze wspierał mnie i moją rodzinę, pomógł nam w wielu rzeczach (np. naprawy samochodu, remonty w domu...). Trudno jest opisać, tak życzliwego człowieka i dziś z całą pewnością mogę mówić, bez względu na to, co myślą o Nim inni, że takich ludzi "z kwiatkiem szukać". Wujek był bratem mojego taty, który zmarł 1.09.2002 roku, był kawalerem. To dzięki Niemu zaczęliśmy też jeździć w górach na narty, oraz w znaczny sposób rozwinęliśmy wyprawy rowerowe. Wujek też czytał relacje z wypraw na tej stronie. Nasze ostatnie spotkanie odbyło się podczas mojej wyprawy rowerowej do Wodzisławia Śląskiego - Wilchw w dniu 12.06.2016.




 

Wracając z cmentarza w Połomii jechałem z powrotem do Pawłowic, a stamtąd po dawnej grobli, granicy prusko - austriackiej, gdzie dopadł mnie deszcz i burza, ale tylko na krótko. W deszczu jechałem do Strumienia i prostą drogą w stronę Chybia i do domu. Licznik zanotował w sumie, z rajdem czechowickim aż 126 km.

Galeria zdjęć: photos.google.com/album/AF1QipMnrC8Rn127sdUcUxELJqhr0rHFk1TvmkLkMcX1