WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

TOKARNIA


TOKARNIA

W niemal letnią niedzielę 14 maja 2017 roku, w spodenkach i koszulce wybrałem się na wyprawę rowerową. Cel tej wyprawy był dość dziwnym zbiegiem okoliczności... Dlaczego? Zaraz wyjaśnię...








Wyprawę rozpocząłem w Bronowie, skąd polnymi drogami pojechałem do centrum Rudzicy - miejscowości, w której przez rok pracowałem, ale ze względów prywatnych, podziękowałem za współpracę. Mimo tego, przejechałem obok byłego pracodawcy i skierowałem się malowniczą trasą do Roztropic.





Z drogi rozciągają się wspaniałe widoki na Beskid Śląski, Beskid Morawskośląski, Dolinę Górnej Wisły, czy Wyżynę Śląską z Aglomeracją Górnośląską, oraz okolice Wodzisławia Śląskiego, Rybnika.... Stamtąd ładnie widać całe Jezioro Goczałkowickie z okolicznymi lasami i miejscowościami. Po przejechaniu przez Roztropice, zajechałem do Pierśca i Kiczyc. Na WTR wjechałem w Skoczowie. WTR czyli Wiślana Trasa Rowerowa, to szlak biegnący wzdłuż rzeki Wisły aż do miejscowości Wisła.



Ja jednak jechałem tą trasą tylko w rejon Ustronia-Jaszowca. I w tym rejonie miałem postój, z cyklu nieprzewidzianych. Co może zatrzymać rowerzystę na trasie? Złapana guma... Jadę sobie, jadę... A tu na raz słyszę dźwięk podobny do tego, jaki jest przy otwieraniu butelki z wodą gazowaną i powietrze szybko zeszło...



Znalazłem odpowiednie miejsce nad rzeką i szybko odkręciłem tylnie koło, ściągnąłem oponę, wyjąłem dętkę, założyłem nową, nałożyłem oponę, przykręciłem koło i napompowałem... Oczywiście taka sytuacja podczas wyprawy nie zdarzyła się mi pierwszy raz, a moje doświadczenie mówi mi, że zawsze należy być do tego przygotowanym tj. mieć zapasowe co najmniej 2 dętki, pompkę, łyżki do ściągania/zakładania opony (ewentualnie łatki na dętkę można kleić). Uszkodzoną dętkę zabrałem ze sobą, wszak śmiecić nie zamierzam.

Pojechałem dalej do ustrońskiej dzielnicy Dobka do kaplicy i przystanku autobusowego, gdzie był drogowskaz na Wisłę.





Pojechałem stromym podjazdem do góry. I tutaj kończyła się moja znajomość trasy... Byłem tu nieplanowanie w sezonie narciarskim 2016/2017 podczas jednej z moich samotnych eskapad narciarskich na Palenicę w Ustroniu-Jaszowcu, kiedy nagle musiałem "iść za potrzebą", a tam było dogodne miejsce. I tak właśnie zobaczyłem owy drogowskaz na Wisłę i zaplanowałem, że tu wrócę, ale na rowerze... I właśnie tak zrobiłem... Podjazd na Osiedle Tokarnia był dosyć stromy, toteż rower prowadziłem.







Osiedle to domy w polach, w miejscu, gdzie są ładne widoki na pobliskie góry, a nawet Skrzyczne, czy Baranią Górę. Wygramoliłem się na jakąś przełęcz, znajdując po drodze kamień graniczny Komory Cieszyńskiej. Na przełęczy chciałem dojść do "leśnego kościoła", ale droga wiodła przez teren prywatny i nie doszedłem tam. Pozostaje wyjaśnić, co to jest "leśny kościół"?
„Leśne kościoły” ewangelickie – miejsca odludnie położone w beskidzkich lasach, zwłaszcza w Beskidzie Śląskim, gdzie w okresie kontrreformacji (w latach ok. 1654–1709) ewangelicy ze Śląska Cieszyńskiego
potajemnie odprawiali nabożeństwa.
Powróciłem na przełęcz i pojechałem w dół. Jak się później okazało, znalazłem się w Wiśle na ulicy Bukowej tuż przy dużym osiedlu bloków mieszkalnych, które są tuż za hotelem "Gołębiewski".



Ulica krzyżuje się z główną drogą w Wiśle, gdzie skręciłem w lewo jadąc do centrum na Plac Hoffa. Tam oglądałem aleję gwiazd, a także skonsumowałem gofra z bitą śmietaną i polewą truskawkową.



Potem postanowiłem pojechać do dzielnicy Malinka, gdzie zawróciłem przy samej skoczni narciarskiej im Adama Małysza.





Chwilę odpoczywałem tam, a potem pojechałem do Wisły-Czarne. Na trasie zatrzymałem się obok wodospadu na Wiśle, tuż przy schronisku PTTK, gdzie kiedyś byłem na szkolnej wycieczce w podstawówce. Z przykrością stwierdzam, że obiekt jest opuszczony i zrujnowany... , a tam właśnie wtedy mieliśmy nocleg. Urbex miałby co tam robić. Mam nadzieję, że obiekt odzyska dawną świetność tak, jak to się dzieje w Kozubniku (Porąbka).





Potem pojechałem wąską drogą do zapory w Wiśle-Czarnem, gdzie zawitałem na tamie. Jest to sztuczny zbiornik zlokalizowany tam, gdzie łączy się Czarna i Biała Wisełka - dwa potoki, które od zapory tworzą potok Wisełka, a ten zaś po przyjęciu potoku Malinka tworzy Wisłę.





Na tamie rozpoczyna się WTR, która docelowo ma być przez całą Polskę wzdłuż Wisły aż do Gdańska. Od tego momentu jechałem właśnie WTRką poprzez centrum Wisły i potem wałem rzeki o tej samej nazwie, do Ustronia, gdzie na chwilę skręciłem w dzielnicy Jaszowiec i podjechałem pod jeden z moich ulubionych stoków narciarskich na górze Palenica.





Tam zauważyłem, że wyciąg i cała infrastruktura wystawiona jest na sprzedaż... No cóż, chyba interes nie idzie zbyt dobrze, zwłaszcza, że w ostatnich latach zimy są nieco złe i mało śnieżne. Zmartwiło mnie to, bo nie dopuszczam do siebie myśli, jakby mieli zamknąć ten fajny stok, co już kiedyś się zdażyło i przez jeden sezon narciarski nie byłem tam, a stok jest naprawdę fajny.
Powróciłem na WTR w Ustroniu i poprzez Harbutowice pojechałem do Skoczowa, a potem aż do Ochab. W U już wielokrotnie pisałem szlak WTR z Wisły do Skoczowa jest po prostu super !!!



Szutrowa  dróżka wiedzie wałem Wisły, bez podjazdów i zjazdów, toteż wygodnie się nią jedzie. Z Ochab, już w getrach i buzie z kamizelką odblaskową i włączonym oświetleniem (zapadła ciemność), pojechałem do Kiczyc, skąd główną drogą dojechałem do Pierśca i Iłownicy, gdzie skróciłem trasę lokalną drogą, a potem znów główną pojechałem do Landeka. Z Landeka pojechałem do Bronowa, starą drogą wzdłuż lasu i tak jakoś wyprawa się zakończyła.

Zapadła ciemość, licznik zatrzymał się na 103 km i co warto wspomnieć to mój dotychczasowy przebieg w tym sezonie przekroczył tysiąc kilometrów - dokładnie wskazało 1040,7 km. to wszystko dla dzieci z domów dziecka w ramach akcji "Rower Pomaga".

GALERIA ZDJĘĆ Z WYPRAWY: 

https://photos.google.com/album/AF1QipOI0RbDTe1Z53vF76jPRhmUIiXWp0tagJ6gGsG5