WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

KOŃCZYCE


Kończyce 16.07.2017








W ciepły, słoneczny, niedzielny poranek 13 cyklistów zebrało się o godzinie 9.30 obok Domu Kultury w Ligocie-Miliardowicach. Plan wyjazdu był już z góry ustalony, a głównym jego pomysłodawcą był Pan Jurek.




W takim gronie i z uśmiechem na ustach cykliści wyruszyli w trasę jadąc poprzez las zabrzeski do Landeka, a potem znów przez ten sam las do Zaborza. Tam jechaliśmy malowniczymi terenami, przekraczając rzekę Wisłę w Drogomyślu, a potem zatrzymując się w sklepie sportowym na granicy Pruchnej i Kończyc Małych. W tym sklepie oglądaliśmy oczywiście rowery, a mnie też interesowały narty. Potem już było niedaleko do centrum Kończyc Małych, gdzie widzieliśmy kościół, a następnie zawitaliśmy na zamku.

.

Pierwotna budowla, będąca zamkiem gotyckim, została wybudowana przez ród Golasowskich pod koniec XIV wieku. W 1560 roku został przez Jerzego Sedlnickiego rozbudowany, o czym świadczy kamienny portal z nadprożem z herbem Odrowąż Sedlnickich. W ciągu kolejnych lat był nadal w posiadaniu rodziny Sedlnickich. Następnie po ślubie pochodzącej z tego rodu Katarzyny dostał się w posiadanie rodziny Czelów (herbu Kościesza) – jednego z najstarszych i najważniejszych rodów szlacheckich w Księstwie Cieszyńskim. Został wówczas znacznie rozbudowany przez Piotra Czela, syna kanclerza księstwa cieszyńskiego Jana Czeli. Budynek uzyskał wówczas styl renesansowy i stał się 4-skrzydłową rezydencją z niespotykanym w innych siedzibach szlachty cieszyńskiej reprezentacyjnym dziedzińcem arkadowym, za sprawą którego zamek ten bywa nazywany Cieszyńskim Wawelem. W narożniku płd-wsch umieszczono bramę wjazdową. Dwa skrzydła były domem mieszkalnym pozostałe zabudowania miały funkcje gospodarcze. Całe założenie zostało otoczone fosą. Dodatkowym elementem obronnym zamku były okalające go mokradła i znajdujący się obok staw. Po śmierci Jana Czelo w 1630 r. majątek odziedziczyły krótko rodziny jego sióstr.

W roku 1657 Kończyce Małe kupuje Wacław Pełka z Nowego Miasta który z zamku uczynił swoją siedzibę rodową. Pełkowie (herbu Pogonia) zostają właścicielami wsi na najbliższe 180 lat. Za ich sprawą w latach 20. XIX wieku zamek otoczony został ogrodem w stylu angielskim w miejscu zasypanych fos, przecięty aleją obsadzoną topolami. W tym czasie zamek zyskał cechy rezydencji tracąc swe walory obronne. W 1837 r. Maksymiliana Osthaus von Bassy wdowa po Jerzym Pełce przenosi się do Wiednia i sprzedaje Kończyce wzbogaconemu chłopu, Janowi Andrzejowi Folwarcznemu. Jego syn w 1880 r. dokonał generalnego remontu i przebudowy swej siedziby. Ostatnią właścicielką zamku była wnuczka Folwarcznego – Hildegarda Wurzian. Opuszcza go przed wkroczeniem wojsk Armii Czerwonej i udaje się do Niemiec. Działania wojenne z początku roku 1945 powodują poważne zniszczenia rezydencji. Jednocześnie zostaje ona doszczętnie splądrowana. W 1946 r. majątek przejął Skarb Państwa. W latach 1956-1958 przeprowadzono odbudowę pałacu po zniszczeniach wojennych. W 1960 r. do dwóch zachowanych skrzydeł dobudowano trzecie, mieszczące salę widowiskową. W latach 1993-1995 przeprowadzono kolejny remont generalny. Obecnie zamek mieści m.in. hotel, restaurację, Izbę Regionalną, filię Gminnej Biblioteki Publicznej i siedziby regionalnych zespołów i stowarzyszeń. Na dziedzińcu zamku organizowane są koncerty w ramach odbywającego się w Cieszynie Międzynarodowego Festiwalu Muzyki „Viva il Canto”.

Następnie udaliśmy się w kierunku pałacu, w Kończycach Wielkich, dokąd dotarliśmy ładną, widokową (niektórzy widzieli nawet kościół miliardowicki z tamtych pagórków trasą.

Pierwotna siedziba szlachecka w Kończycach Wielkich powstała zapewne na początku XV wieku i wzniesiona została przez Korniców. Następnie wieś była własnością Mniszków z Kończyc, Karwińskich z Karwiny i Bludowskich z Błędowic. W ręce Wilczków wieś weszła w wyniku małżeństwa Ewy Bludowskiej z Mikołajem Wilczkiem z Dobrej Ziemicy na początku XVII wieku. Nowy właściciel wybudował nowy zamek a obok ufundował drewnianą kaplicę pw. Opatrzności Bożej, w 1776 r. zastąpiona murowaną z fundacji Harasowskich z Harasowa. Z 1806 roku pochodzi najstarszy zachowany wizerunek zamku, posiadał on wówczas dach mansardowy. Od Harasowskich majątek kończycki na początku XIX wieku zakupił Jan Józef Antoni hrabia Larisch von Mönnich. W 1862 w pałacu zasiadł jego wnuk, hrabia Eugeniusz. W 1865 r. ożenił się z Marią hrabianką Deym von Střitež i z tej okazji przebudował zamek w pałac stylizowany na neorenesansową toskańską willę. W 1878 r. zmarła hrabina Maria, a w 1880 r. hrabia Eugeniusz osieracając trzy córki, w tym ośmioletnią Gabrielę, ostatnią właścicielkę pałacu. W 1893 r. wyszła za adiutanta cesarza Feliksa hrabiego von Thuna und Hohensteina, co po raz kolejny przyczyniło się modernizacji pałacu, który otrzymał francuski barokowo-klasycystyczny styl, otoczony krajobrazowym parkiem ze sztucznym stawem. Dama cesarskiego dworu, wielka filantropka, fundatorka jednego z pawilonów Szpitala Śląskiego w Cieszynie, zapisała się w pamięci mieszkańców Kończyc Wielkich jako „Dobra Pani”. W 1945 majątek Gabrieli von Thun und Hohenstein został skonfiskowany przez władze ludowe, które w 1952 r. utworzyły w pałacu państwowy dom dziecka. W 2007 pałac został sprzedany trzem biznesmenom, którzy zamierzali w nim umiejscowić hotel[3], czego nie zrealizowano i obiekt ponownie został wystawiony na sprzedaż pod koniec 2010 roku.

Potem spod pałacu, który był pusty podjechaliśmy zobaczyć ponad 700 letni dąb "Mieszko" i "Przemko" w pałacowym parku.

Dąb "Mieszko"- drzewo osiągające ponad 8,5 m obwodu ma długą tradycję ochrony, przy czym prawnie objęte zostało ochroną po raz pierwszy w 1935, a obowiązującą podstawę prawną ochrony stanowi rozporządzenie wojewody śląskiego z 2005 roku.Według legend, w 1683 roku część polskiej husarii, przechodząc przez tereny Śląska Cieszyńskiego, zatrzymała się w Kończycach. W pobliżu zamku rozłożono żołnierskie namioty, a zmęczone konie pojono w pobliskiej rzece, Pietrówce. Niestety, część rumaków padła w trakcie znojnego marszu i pochowano je w pobliżu starych dębów. Kończycki hrabia oddał kilka koni ze swego stada w ramach rekompensaty, a husaria nazajutrz wyruszyła w dalszą podróż[5]. Ponoć, gdy chorągwie opuszczały miejscowość, słychać było uderzenia kopyt i tęskne rżenie koni. Przez kolejne lata w okolicy dębów owe odgłosy nie ustawały, a ludzie omijali to miejsce, szepcząc między sobą, że w samym parku straszą duchy husarskich rumaków. Dopiero, gdy na jednym z drzew zawieszono wystrugany krzyż, a miejsce poświęcono wodą, tajemnicze odgłosy ustały[6].

Z ustnych przekazów wiadomo, że jeszcze w XIX w pobliżu dębów biło źródełko z krystalicznie czystą wodą. Codziennie pijała ją hrabina Gabriela von Thun und Hohenstein, właścicielka pałacu w Kończycach, która ufundowała szafkową kapliczkę, zawieszoną na jednym z dębów. Obecnie znajduje się tam nowsza wersja tej kapliczki, wykonana z jasnego drewna, z dwuspadowym daszkiem i podobizną Matki Boskiej z Dzieciątkiem.

Woda spod dębów miała uratować pewnego barona, który z wdzięczności ufundował kapliczkę wotywną. Kapliczka została rozbudowana w roku 1893, powstała wtedy Kaplica Opatrzności Bożej. W czasie susz, mieszkańcy okolicznych miejscowości przychodzili tam, modląc się o deszcz. Jak głosi ludowe podanie, w latach 70. XIX wieku, po wielu dniach modłów, miała ukazać się manna z nieba, którą ludzie zbierali w czapki i fartuchy, ciesząc się z tak szczodrej i potrzebnej pomocy Opatrzności.

Dąb "Przemko":To okazały dąb, rosnący na skarpie, stąd też odziomek pnia jest znacznie rozszerzony w szyi korzeniowej. Dąb jest w dobrym stanie zdrowotnym, ma okazałą i zdrową koronę. Jego obwód wynosił w 2015 roku 547 cm[1] (w 2013 – 542 cm), a wysokość to około 29 m[2]. Wiek drzewa szacuje się na około 340 lat

Na pniu jest zawieszona drewniana kapliczka z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus

Dąb został pomnikiem przyrody 22 grudnia 1954 roku, na mocy orzeczenia Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach.

Następnie po odpoczynku pojechaliśmy zwiedzić drewniany kościół, który znajduje się niedaleko. Historia tego miejsca przedstawia się następująco:

Parafia w Kończycach Wielkich została po raz pierwszy wzmiankowana w spisie świętopietrza z 1335. Poprzednik obecnego kościoła, również drewniany i pod tym samym wezwaniem, lecz mniejszy, opisany jest w protokołach wizytacyjnych z 1679 i 1688. W 1749 nowym proboszczem został ks. Szymon Świeży, który to w 1751 zlecił wybudowanie niejakiemu Jerzemu Dziendzieli z Zabłocia nowej wieży. W 1774 rozpoczęto budować nowy i obecny kościół parafialny, a z powodu braku innego gruntu i żeby na czas budowy nie stracić starego, mniejszego kościoła, nowy i dużo większy obudowano wokół niego, czym zajął się bobrecki cieśla, Paweł Krzyżyk. Gdy po trzech latach ukończono wznosić dach, stary kościół rozebrano. Zasłużonego księdza proboszcza Szymona Świeżego pochowano przed prawym ołtarzem bocznym św. Filomeny. W 1884 kościół gruntownie odnowiono, rozebrano przylegające doń soboty a we wnętrzu wymalowano nowe polichromie. Jeszcze ze starego kościoła zachowano zamontowane w wieży dzwony, na największym można wyczytać rok powstania – 1489, mniejszy jest z 1555. Trzeci dzwon w starym kościele był z 1623, a sygnaturka z 1752.
Najstarszą część konstrukcji stanowi wysoka wieża kryta gontem, zakończona barokowym, smukłym hełmem z pozorną latarnią. By wytrzymać kołysanie się dzwonów zamieszczonych w izbicy wieża jest konstrukcji słupowej a jej ściany są nadprzeciętnie pochyłe. Nawa główna i prezbiterium są konstrukcji zrębowej i przykryte jednokalenicowym dachem przykrytym gontem. Po bokach prezbiterium znajdują się przybudówki mieszczące empory.
Wnętrze kryje płaski strop. Ampory mieszczące ławy kolatorskie po bokach prezbiterium z wnętrzem połączone są przez półkoliste arkady. Wyposażenie jest skromne i barokowe. Ołtarz główny przedstawia patrona świątyni, św. Michała Archanioła, a poza nim w świątyni mieszczą się dwa boczne, XIX-wieczne ołtarze. Na rokokowej chrzcielnicy wykonanej przez Mathiasa Weissmanna z Frydku z 1737 przedstawiony jest chrzest Chrystusa w Jordanie. Ambona spod dłuta rzeźbiarza Jana Hrabca, również z Frydku, dotarła do Kończyc Wielkich w 1781, częściowo zniszczona w trakcie przeprawy przez Olzę.
 
 

Zaraz potem pojechaliśmy widokową trasą do folwarku "Karłowiec", na trasie mijaliśmy groby żołnierzy z czasów II wojny światowej.

Na terenie Folwarku  "Karłowiec",jedliśmy pieczoną kiełbasę, a opiekun tego miejsca opowiedział nam jego historię:

Obiekty folwarku w Kończycach Wielkich wzniesione zostały w roku 1760. Stanowiły część większej posiadłości, która jest znacznie starsza i obejmowała m.in. tutejszy pałac. Wieś Kończyce Wielkie w wiekach średnich była początkowo własnością książąt cieszyńskich, później należała do Bludowskich i Wilczków, by w XIX w. przejść w ręce rodu Larisch von Mönnich. Ostatnią właścicielką majątku była hrabina Gabriela von Thun und Hohenstein (1872-1957), dziedziczka rodu Larischów-Mönnichów, żona hrabiego Feliksa Thuna-Hohensteina - adiutanta cesarza Franciszka Józefa I. Gabriela von Thun und Hohenstein prowadząc działalność dobroczynną bardzo pozytywnie zapisała się w pamięci mieszkańców. Po wojnie władze komunistyczne odebrały jej majątek. W pałacu umieszczono dom dziecka, zaś w folwarku państwową stadninę koni. Dziś w zabudowaniach mieści się gospodarstwo agroturystyczne. Przygotowano tu stylowe pokoje, salę na 150 osób, która może służyć celom szkoleniowym oraz bankietowym, 50-osobową salę biesiadną, a także plac zabaw dla dzieci, grill oraz miejsca parkingowe. Jest tutaj również możliwość wypożyczenia rowerów, a w okolicy przebiegają interesujące trasy dla amatorów dwóch kółek. Jest także możliwość jazdy quadem i samochodem terenowym. Obiekt położony blisko Cieszyna i Jastrzębia Zdroju może być także miejscem postoju i noclegu dla turystów podróżujących samochodem z północy Polski na południe Europy. W dawnym kompleksie folwarcznym, adaptowanym obecnie na cele wypoczynkowe i konferencyjne, ma docelowo pomieścić się pięć sal oraz 50 dwuosobowych pokoi noclegowych. Tutejsza kuchnia reklamuje się domowymi posiłkami. Warto wspomnieć, że właściciele, jak czytamy na stronie internetowej gospodarstwa, zapraszają również na bezpłatne zwiedzanie tego zabytku.

   

Następnie, kierując się wskazaniami GPS pojechaliśmy widokową trasą do Dębowca, gdzie odpoczywaliśmy przy tężni solankowej. Sól do tego obiektu jest wydobywana w okolicy, w tym także w Zabłociu koło Strumienia. Potem pojechaliśmy przez Ochaby doliną stawów gołyskich do Mnicha, a potem przez Landek i  tereny leśne do Ligoty-Miliardowic, gdzie pożegnałem towarzyszy i sam udałem się dalej w kierunku Jeziora Goczałkowickiego, gdzie zawitałem na tzw. dzikiej plaży, a potem powrót n wał i stamtąd pojechałem przez Pszczynę do Ćwiklic i Jankowic, po czym ponownie do Pszczyny. W tym mieście uradowały mnie wywieszone flagi Górnego Śląska z racji przypadającej w dniu 15.07.2017 97 rocznicy nadania woj. śląskiemu autonomii.
 


Potem już przez Goczałkowice i Zabrzeg powróciłem do domu. Ilość pokonanych kilometrów to 112, zaś lekcja historii lokalnej w tym gronie cyklistów była naprawdę bezcenna.