WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ŚWIERKLANY


Świerklany...

W ciepłą niedzielę 9 lipca 2017 roku w południe znów wsiadłem na mojego dwukołowego rumaka i się zaczęło...




Tym razem pojechałem z domu w kierunku Pszczyny, przez wał Jeziora Goczałkowickiego w Goczałkowicach. W Pszczynie skierowałem się do Czarkowa w stronę lasu, gdzie kiedyś była jednostka wojskowa, po której nic nie zostało oprócz ruin wyrzutni rakietowych. Stamtąd leśną dróżką skierowałem się do Suszca i Rudziczki, gdzie niestety wjechałem na niebezpieczną drogę do Żor, gdzie później zawitałem. Samo miasto odwiedzałem wiele razy, toteż nie zabawiłem tam długo i po kilku kilometrach zawitałem w dobrze znanych mi Świerklanach.



Tam niedawno była meta i start kolarskiego maratonu "Tour de Silesia", który jechał dookoła województwa śląskiego. Ze Świerklan podjechałem do Połomii, gdzie odwiedziłem grób wujka Romka, który do 2015 roku wiele razy towarzyszył mi w wyprawach rowerowych, a zwłaszcza po tamtych terenach.






Następnie przejeżdżając przez Jego i mojego taty, rodzinną miejscowość Gogołowa, wybrałem się na ulicę przy której stoi dom wujka, gdzie przez ponad 30 lat wiele razy miałem okazję gościć. Dziś owy dom ma już nowego właściciela. Przyznam szczerze, że kiedy przejeżdża się obok takiego miejsca, będącego teraz w obcych rękach to jest to dziwne uczucie, ale i ulga bo dom służy komuś innemu i mam nadzieję, że będzie on z niego zadowolony. Z Gogołowej skierowałem się tuż obok hałdy w stronę kopalni "Borynia" mieszczącej się w dzielnicy-sołectwie Jastrzębia-Zdroju zwanej Szeroka, gdzie też wiele razy bywałem, bo mieszka tam moja rodzina.

 

Z Szerokiej pojechałem drogą przez Krzyżowice (częściowo jadąc obok Pszczynki) do Pawłowic Śląskich, a potem do Golasowic i Zbytkowa.

   

Zbytków to miejscowość w której zasłynął jeden z moich filmów dotyczących znajdującej się tam dawnej prusko-austriackiej granicy państwowej. Następnie zawitałem w Strumieniu skąd już szybko przejechałem południowym krańcem Jeziora Goczałkowickiego (Frelichów i Zarzecze) do Chybia, a potem przez las do Landeka i Bronowa. Przy domu licznik pokazał 101 km.


GALERIA ZDJĘĆ: https://photos.google.com/album/AF1QipNj5d53Y0HVnXzDJZL2OyjMs4LYz9IvvkBRtojj