WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ORLOVA




Orlova 5-6. 08. 2017






Zobacz trasę w Traseo


 

Od dłuższego czasu planowana była rowerowa wizyta w czeskim mieście położonym na Śląsku Cieszyńskim, tuż niedaleko Ostravy, zwanym Orlova. Jest to miasto partnerskie naszych Czechowic-Dziedzic. Wyprawa podyktowana była tym, że tegoroczne Dni Czechowic-Dziedzic, były poświęcone temu miastu.

Nasza trasa rozpoczęła się przy upalnym słońcu, na Placu Jana Pawła II przed Urzędem Miasta i Gminy Czechowice-Dziedzice. Stamtąd pojechaliśmy w kierunku Ligoty, a potem Zabrzega i Bronowa, skąd dotarliśmy do landeckiego lasu. Tam jechaliśmy malowniczą, leśną dróżką, a potem wjechaliśmy na drogę z Zaborza do Pierśća, by omijając nieco Zaborze, przejechać do Drogomyśla, a potem główną drogą przejechaliśmy przez ładne, widokowe okolice Pruchnej i Kończyc Małych, gdzie skręciliśmy do tamtejszego zamku.


Zamek położony jest przy stawach, gdzie pożegnaliśmy najmłodszego uczestnika z rodzicami. Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej do Kaczyc, gdzie zatrzymaliśmy się na przejściu granicznym. Tym samym opuściliśmy polską część Śląska Cieszyńskiego i wjechaliśmy do jego czeskiej części do miasta Karvina.



Kolejny postój był na placu Masaryka w karvińskiej dzielnicy Frysztat (kiedyś osobne miasto). Tam skosztowaliśmy "zmarzliny" i podziwialiśmy rynek z otaczającymi go kamienicami, oraz piękną fontanną i zamkiem z pomnikiem Masaryka - ojca niepodległej Czechosłowacji. Z Karviny skierowaliśmy się przez park w stronę Dąbrowy, gdzie trasa wiodła malowniczymi terenami z licznymi stawami i doliną Olzy. Tutaj jedna z uczestniczek, złapała gumę, ale wprawni cykliści poradzili sobie bez problemów. Z Dąbrowy, jadąc peryferiami Orlovej, przez lasek dotarliśmy do Lutyni Dolnej (kiedyś zwanej Lutynią Niemiecką), gdzie znaleźliśmy miejsce noclegowe. Na miejscu powitał nas starosta Orlovej Pan Tomáš Kuča.


Noclegi zarezerwował nam burmistrz (starosta) Orlovej. Ja miałem pokój  z Panami: Jurkiem, Leszkiem, Tomkiem, Józkiem, Włodkiem i Gienkiem. Łóżek było 6, więc Tomek zadowolił się spaniem w śpiworze na podłodze... Po zameldowaniu się i powitaniu przez starostę Orlovej, postanowiliśmy przejść się na spacer po okolicy. Największą atrakcją okazał się  barokowy kościół św. Jana Baptysty z 1746 roku i polskie nazwiska na grobach, co świadczy o sporej mniejszości polskiej na Zaolziu. Po spacerze, wróciliśmy na posiłek do miejsca noclegowego.
 

Tam gwiazdą imprezy okazał się P. Józek, który znakomicie zaśpiewał pewną czeską piosenkę i to zawstydzając Czecha, który początkowo śpiewał z nim, a następnie zamilkł, bo nie znał słów, w przeciwieństwie do naszego Pana Józka !!! Tego wieczoru lał się też złocisty trunek i w okolicy niosły się znane, polskie piosenki, takie jak "Płonie ognisko", "Hej sokoły", "Malovany dzbanku"... Po imprezie polsko-czeskiej wszyscy poszli spać, by następnego dnia (niedziela 6.08.2017) wstać już około 7.00 i jak przystało na gorliwych katolików, uczestniczyć gdzie  w sprawowanej po polsku Mszy Św. (kazanie było po czesku). Msza odbyła się o godz. 7.30 o czym poinformowała nas w sobotę, podczas spaceru, pewna Czeszka, posługująca się charakterystyczną gwarą karwińską, będącą odmianą gwary śląskiej, toteż zrozumienie Jej nie stanowiło żadnego problemu.
 
Po Mszy poszliśmy na śniadanie i spakowaliśmy  się by ruszyć w drogę powrotną. Nasze rowery nocowały na zewnątrz w specjalnym ogródku, przypięte do stojaków, co stwarzało realne obawy o kradzież, mimo monitoringu. Wyruszyliśmy w trasę powrotną odwiedzając Orlovą, gdzie zawitaliśmy pod Urzędem Miasta. Orlova to niejako sypialnia Ostawsko-Karwińskiego Zagłębia Węglowego, którego kopalnie wiele razy widzieliśmy. Widzieliśmy też pobliską elektrownię w Dziećmorowicach, która boryka się z ogromnymi stratami wywołanymi pożarem, mającym miejsce około tygodnia wcześniej.

 

Z Orlovej do granicy polsko-czeskiej Karvina / Kaczyce jechaliśmy podobną trasą jak w sobotę, z tym że w Karvinie ominęliśmy rynek.  Z Kaczyc pojechaliśmy do Kończyc Wielkich, gdzie odwiedziliśmy tamtejszy zamek, najstarszy na Śląsku dąb, oraz drewniany kościół, gdzie spotkaliśmy grupę pielgrzymów idących do Częstochowy. O dębach, zamku, kościele i odwiedzonym później folwarku, szerzej piszę w relacji z wyprawy z dnia 16.07.2017r kiedy odwiedziliśmy te miejsca.  Warto wspomnieć, że w folwarku przyjęto nas dosyć wystawnie, częstując nas gratisową śliwowicą, ziemniakami i warzywami, płaciliśmy tylko za napoje i kiełbasę z grilla. Niestety pogoda spłatała nam figla i rozpadał się deszcz, który towarzyszył nam aż do końca wyprawy, choć z malejącym natężeniem.
 
Po posiłku w folwarku skierowaliśmy się widokową trasą do Dębowca, gdzie przystanęliśmy przy tamtejszej tężni solankowej. Niestety, jedna z uczestniczek postanowiła się oddalić i pojechała od razu do domu, zaś my pojechaliśmy przez stawy w stronę Ochab, a potem do Drogomyśla, a następnie Zabłocia -  była koncepcja objechania Jeziora Goczałkowickiego, ale ze względu na deszcz, nie została zrealizowana. Z Zabłocia, pojechaliśmy do Chybia, a potem już niektórzy podziękowali nam za wspólny wyjazd i pojechali do swoich domów. My zaś wracaliśmy przez Landek i Bronów do swoich domów w Ligocie.

 

Wyjazd który tutaj mam zaszczyt  relacjonować był najlepszym moim wyjazdem, jaki mogłem zrealizować na terenie  Polski i Republiki Czeskiej. Była to też moja najdłuższa wizyta w Republice Czeskiej, jaką kiedykolwiek mogłem dotychczas zrealizować.

Wrto przypomnieć że mało brakowało, a nie byłbym tam z tak fantastycznym, rowerowym towarzystwem, gdyż moje zgłoszenie było już w ostatnim dniu na to przeznaczonym - chodziło o rezerwację miejsc noclegowych.

Ze względu na awarię licznika podczas wyprawy z dnia 30.07.2017 ilość przejechanych kilometrów jest pobrana z aplikacji traseo i wynosi: 133 km.
 

Podziękowania


Wszystkim uczestnikom pragnę serdecznie podziękować za miłe towarzystwo, dobrą zabawę i wszystko to czego doświadczyłem podczas tego wyjazdu. Wyrazem tej wdzięczności jest nakręcony film z tego wyjazdu.



Specjalne podziękowania kieruję do Pana Jerzego Bożka za bardzo dobrą organizację i prowadzenie całej wyprawy. W naszej wyprawie uczestniczył także  wiceburmistrz Czechowic-Dziedzic Pan Paweł Mrowiec, któremu również serdecznie dziękujemy.


OBSZERNA FOTOGALERIA JEST NA
https://www.facebook.com/robert.brachman/media_set?set=a.10214214591904675.1073742014.1411066584&type=3&pnref=story ORAZ NA: https://photos.google.com/share/AF1QipOZXTVR6djl2v0HLzAS1EiXDgCeYwVab4qSjCIIUCB1nwqVIVQC7pVXwBL3wacq7Q?key=cTdIOENUcHM0aDNCVHJvTnM2QVEzWGZKXzUxTmRR