WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ANNABERG



Annaberg.


W dniu 15.08.2017 roku, doszło do nietypowej wyprawy rowerowej. Tym razem odwiedziłem, nieznane mi tereny...





Wyprawa rozpoczęła się w miejscowości Góra Św. Anny w województwie opolskim. Dotarłem tam samochodem jadąc dwoma autostradami A1 i A4.

Góra św. Anny to najwyższe wzniesienie grzbietu Chełma na Wyżynie Śląskiej o wysokości 408 m n.p.m.[1]. Wysokość względna mierzona od dna doliny Odry (przepływającej w odległości 6,7 km) wynosi około 220 m. Na szczycie i stokach wzgórza znajduje się wieś o tej samej nazwie.

Obecnie na Górze św. Anny znajduje się bazylika i sanktuarium, z figurką św. Anny Samotrzeciej (XV wiek) z jej relikwiami, franciszkański zespół klasztorny z Rajskim Placem (dziedzińcem arkadowym) z lat 1733-1749, na którym stoi 15 stuletnich konfesjonałów, jest także grota wykonana na wzór groty z Lourdes oraz 40 kaplic kalwaryjnych z lat 1700-1709. Na szczycie Góry św. Anny zbudowano w latach 80. XV wieku klasztor i kościół, który od XVIII wieku jest ważnym centrum pielgrzymkowym.

Góra św. Anny była miejscem walk z Freikorpsem w czasie III powstania śląskiego.

Z Annaberga (niemiecka i śląska nazwa Góry św. Anny) pojechałem do miejscowości Wysoka, mijając na trasie liczne piesze pielgrzymki, zmierzające na szczyt góry.

Następną miejscowością, jaką odwiedziłem była Ligota Górna, a potem Ligota Dolna oraz Dąbrówka. To, co mi się szczególnie podobało, to ładne widoki na rozległe pola i wzniesienia masywu Góry św. Anny. Warto też wspomnieć, o dwujęzycznych nazwach miejscowości - po polsku i po niemiecku, co świadczyło licznej Mniejszości Niemieckiej zamieszkującej te tereny, oraz o fakcie, że przed II wojną światową były to tereny niemieckie.

Następnie wjechałem do miasta Gogolin, gdzie jak śpiewa Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk", "poszła Karolinka"... Widziałem tam kościół z czerwonej cegły oraz odrestaurowane centrum tego miasta skąd skierowałem się do miejscowości Górażdże. Jadąc leśną drogą mijałem słynną cementownię, a następnie przejechałem przez miejscowość Przywory.
  
Na tym odcinku trasy krajobrazy były bardzo ładne, miejscowości były gęsto zabudowane, domy skupione blisko siebie, w dodatku były to tzw. domy poniemieckie.

Z Przyworów wjechałem na teren miasta Opole - stolicy województwa opolskiego, które odwiedzałem dopiero drugi raz na rowerze. W Opolu byłem pierwszy raz w życiu. Miasto nie zrobiło na mnie zbyt dobrego wrażenia, bo myślałem że będzie większe, skoro to miasto wojewódzkie, to powinno być wielkości Katowic, a tymczasem wydało mi się mniejsze od Bielska-Białej. W centrum Opola widziałem katedrę, mury obronne nad Odrą oraz ratusz z wieżą.
   


Opole to przede wszystkim miasto znane z Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki, który odbywa się w tamtejszym amfiteatrze. Oczywiście odwiedziłem tamtejszy amfiteatr, tak więc mogę powiedzieć, że zadebiutowałem w Opolu. Następnie bulwarami odrzańskimi pojechałem na drogę wiodącą do lasu, do miejscowości Walidrogi, gdzie w lesie pracowały liczne prostytutki !!!

Następnie wyjechałem z lasu na pola i przejechałem przez Nakło, Izbicko do Suchej, gdzie skręciłem w stronę Szymiszowa. początkowo myślałem by jechać do samych Strzelc Opolskich, ale zrezygnowałem. 

Z następnej miejscowości zwanej Kalinów trafiłem do Wysokiej, gdzie było blisko na Annaberg, ale nie pojechałem tam, bo miałem jeszcze trochę czasu i postanowiłem odwiedzić okolice. Skręciłem do Kadłubca, a potem polną miedzą przejechałem do Dolnej, a potem przez widokową trasę, do Poręby i Leśnicy, skąd na Annaberg kierowały mnie lokalne szlaki rowerowe.
    
Miejscem, które szczególnie mnie zainteresowało była mała murowana kapliczka Trzech Żołnierzy, wokół której ktoś pięknie uporządkował teren i go zagospodarował (ławeczki, ule, chodniczki). Potem już widokową trasą podjeżdżałem na szczyt by tam odwiedzić klasztor i bazylikę na Górze Św. Anny . Mieści się tam też kalwaria. Ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na południe - można było zobaczyć szczyt Pradziada, El Rybnik czy hałdę "Szarlota", oraz szczyt Skrzycznego.
 
  
Ja swoją wyprawę zakończyłem przy samochodzie, do którego wpakowałem rower i ruszyłem do domu. licznik pokazał 105 km.

Była to moje pierwsza wizyta na rowerze w tamtym terenie, choć plany były już od dawna. Jednocześnie była to wyprawa rowerowa zorganizowana w całości na terenie województwa opolskiego, które de facto odwiedziłem drugi raz w historii, bo pierwszy raz stało się to 18.06.2017, ale było to na krótko, przy okazji wizyty m.in. w Raciborzu.

Pogoda podczas wyprawy była upalna, temperatura przekraczała 30 stopni.

GALERIA ZDJĘĆ Z WYJAZDU: https://photos.google.com/album/AF1QipMnB0LqgawI2-mlpGj8sOSfLeDnCLoUny3S-UH4