WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

BIERY


Biery.


W niedzielę 12.11.2017 roku wybrałem się na wyprawę rowerową. Tej trasy nie planowałem, więc był to typowy wyjazd spontaniczny, ale nie do końca, bowiem wcześniej zapoznałem się z prognozą pogody. Przewidywano, że około godziny 18.00 zacznie padać deszcz, co się sprawdziło, ale na szczęście wtedy już byłem przy domu. Jak już pisałem przy okazji wyprawy z dnia 11.11.2017 żadnego orkanu "Marcin" nie było - nawet nie było żadnego podmuchu wiatru...






Wyprawa rozpoczęła się w Bronowie, skąd po pokonaniu wzniesienia zawitałem w centrum Rudzicy, a potem Roztropic, gdzie podziwiałem ładne widoki na stronę północną i południową. Widoki to przede wszystkim Beskid Śląski i okolice okręgu przemysłowego na Górnym Śląsku wraz z Jeziorem Goczałkowickim.

 

Teren jest pagórkowaty, ale to nie przeszkodziło mi w przejechaniu przez Wieszczęta i Bielowicko, gdzie podziwiałem drewniany kościół. Potem przejechałem przez ładne okolice Świętoszówki do miejscowości Biery, gdzie dawno mnie nie było. Jest to miejscowość położona u podnóża Beskidu Śląskiego nad potokiem Jasionka. Warto wspomnieć, że szczyty Beskidów pokrył śnieg.
 

Z Bier pojechałem do Jasienicy, skąd główną drogą pojechałem do Wapienicy - dzielnicy Bielska - Białej. W następnej dzielnicy - Aleksandrowic, gdzie znajduje się lotnisko sportowe, a wokół niego jest asfaltowa trasa rowerowa, którą objechałem i pojechałem na Wiślaną Trasę Rowerową wiodącą w kierunku Zabrzega.
  
Spadło kilka kropel deszczu, co zmotywowało mnie do przyspieszenia wyprawy. WTRką jechałem przez pagórki Starego Bielska z krzyżem na Trzech Lipkach, a następnie przez Mazańcowice. Problematyczny
był odcinek w lesie, w kierunku Czechowic-Dziedzic, bo było błotniście, ale jakoś przejechałem. Następnie trasa przechodzi przez ligocką dzielnicę Burzej i kieruje się do centrum Zabrzega. W tym momencie zaczął padać deszcz i tak już było do końca wyprawy. Z Zabrzega szybko dotarłem do Ligoty i do domu.

Trasa liczyła tylko 50 km, było słonecznie ale pod koniec, zgodnie z prognozą się rozpadało. Widoczny śnieg na szczytach Beskidów, to potwierdzenie, że było chłodno. Temperatura spadła do 4 stopni Celsjusza.

Zdjęcia z wyprawy: https://photos.google.com/album/AF1QipPUodgWBFuiMS1FPlL8AfNiPwP_16_I2UYQe7JQ