WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

KĘTY


KĘTY
 

 

W niedzielę 16.08.2015 ponownie wyruszyłem w trasę na rower. Południowa burza nieco opóźniła start, ale nie zniechęciła mnie tak jak Michała.



Z Ligoty, pojechałem przez Czechowice-Dziedzice, (spotykając na trasie jednego z pielgrzymów, który jechał z nami do Częstochowy), a potem koło żwirowni w Kaniowie, skierowałem się na Dankowice i do Zasola Bielańskiego i samych Bielan, gdzie obok kościoła natknąłem się na szlak św. Jakuba (szlak pielgrzymów do Santiago de Compostela, którego fragment w Hiszpanii przejechali w 2014 roku znani mi rowerzyści). Z Bielan jechałem aż do Osieka, na wzgórze, gdzie był ładny widok na Beskidy, okolice Czechowic, Pszczyny, Brzeszcz - widok ograniczało zachmurzenie.

 





Po przejechaniu polną miedzą w Osieku, skręciłem na pagórki w Witkowicach. A potem szybko mknąłem do Kęt na rynek, gdzie chwilę się zatrzymałem i odpocząłem, bowiem nogi nadal czuły trudy poprzednich wypraw.



Po odpoczynku skierowałem się do Hecznarowic i przez ładne okolice i kolejne pagórki wjechałem do Wilamowic. Tu zapadła decyzja, że trzeba znów dobić do setki by w tym tygodniu ustanowić rekord 600 km! No i wjechałem na trasę do Jawiszowic, zamykając pętlę.



W Jawiszowicach skierowałem się na Brzeszcze, w okolice kopalni, a potem miedzami i szlakiem rowerowym trafiłem do Woli. Tam szlakiem Greenways jechałem do samej Pszczyny, mijając Miedźną, Ćwiklice i Jankowice. W Pszczynie już wiedziałem, że będzie kolejna setka w tym tygodniu, bo szybko skierowałem się na Goczałkowice i wał jeziora gdzie owa setka padła!!! To oznaczało zaliczenie 600 km w tym tygodniu. Z wału lasem powróciłem do domu...