WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Okolice Pszczyny 14.12.2014

Okolice Pszczyny 14.12.2014


W niedzielę 14.12.2014 korzystając z ładnej pogody i dosyć wysokiej temperatury czyli 10 stopni nad zerem, postanowiłem zaliczyć kilka kilometrów na rowerze.

Mimo inauguracji sezonu narciarskiego 7.12.2014 nadal kontynuowałem sezon rowerowy, bo powtórzyła się sytuacja z zimy 2013/2014, kiedy panowały dogodne warunki do wypraw rowerowych, a na narty zbytnio nie możnabyło liczyć, bo śniegu niemal nie bylo wcale!!!, No ale wróćmy na dwa kółka... Swoją trasę rozpocząłem w Bronowie, gdzie jadąc wałem iłownickim, dotarłem do Zabrzega, a stamtąd nieco zmodyfikowaną trasą w okolicy nastawni kolejowej (Ochodza) odwiedzając pomnik przyrody - dąb, do Czechowic-Dziedzic. Z peryferii tego miasta dotarłem starą drogą do uzdrowiska w Goczałkowicach, gdzie skierowałem się szlakiem WTR i częściowo Greenways w stronę Jeziora Goczałkowickiego. Trasa wiedzie malowniczą doliną Wisły, wraz z stawami i starorzeczami. Warto przypomnieć, że Wisła była niegdyś granicą Austrii i Prus, ale żadnych starych słupów granicznych tam nie znalazłem. Jedynie oznakowanie szlaków rowerowych jest nieco nieaktualne, ze względu na zerwaną kładkę pomiędzy Goczałkowicami a Zabrzegiem (maj 2010). Z trasy (betonowe płyty) widać doskonale tamę Zbiornika Goczałkowickiego, a nawet dawne ujście rzeki Bajerki do Wisły - według map z 1914 roku mająca zródła w Pogórzu, Bajerka płynęła przez Skoczów, Pierściec, okolice Chybia, Gołysz, Zarzecze (oba obecnie pod wodami Jeziora Goczałkowickiego) do Zabrzega, gdzie jest jej dolny bieg tóż przed wałem (obok domu, "Jezioranki", ul. Do zapory)





Wyjechałem na wał w Goczałkowicach i polnymi drogami pojechałem do Łąki, gdzie spotkałem już chodzącego księdza "po kolędzie". Z Łąki skierowałem się przez groblę do Poręby, do leśniczówki, a potem już do samej Pszczyny, bo nieco pokropiło, a grudzień to nie lipiec... W Pszczynie nieco pozwiedzałem to piękne, stare miasto, wraz z parkiem, zamkiem, czy stajniami książęcymi, rynkiem z lodowiskiem, dworcem kolejowym i ruszyłem nieco zmodyfikowaną trasą ( torami kolejowymi wiodącymi przez las z głównej linii kolejowej) do Goczałkowic, do uzdrowiska. Na trasie odwiedziłem miejsce tragicznej śmierci Joanny Surowieckiej, a potem już przez Czechowice - Dziedzice ruszyłem główną trasą do Zabrzega i do domu.




Tak oto zrobiłem 53 km, w grudniu gdzie sezon rowerowy powinien być dawno zakończony... Dzięki temu mój tegoroczny sezon ma przebieg 2768 km, a może mieć jeszcze więcej jeśli zimy nie będzie. Niestey nie dysponuję zdjęciami z wyprawy, bo mi się aparat rozładował...