WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Cierlicko i okolice.23.03.2014

CIERLICKO I OKOLICE CZYLI WYPRAWA ROWEROWA W CAŁOŚCI POZA POLSKĄ!!!


23.03.2014 roku mimo niesprzyjającej pogody postanowiłem zrealizować już 8 wyprawę rowerową w sezonie 2014! Ta wyprawa rozpoczęła się w miejscowości Cierlicko na Zaolziu w Republice Czeskiej. Najpierw za cel obrałem objechanie dookoła Zalewu Cierlicko.

Zalew Cierlicki lub zapora wodna Cierlicko (czes. Těrlická přehrada, Vodní nádrž Těrlicko) to zbiornik zaporowy utworzony przez spiętrzenie wód rzeki Stonawki na obszarze gminy Cierlicko, w kraju morawsko-śląskim w Czechach. Wybudowany w latach 1955-1964 w celu zaspokojenia potrzeb w wodę przemysłową kopalń Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego i huty w Trzyńcu. Pełni również funkcję przeciwpowodziową oraz rekreacyjną. Powierzchnia zbiornika wynosi 267,6 ha, a pojemność 27,4 miliona m³.

Swoją wyprawę rozpocząłem w Cierlicku i wąską asfaltową drogą przyjechałem na tamę nad zalewem, położoną na granicy Cierlicka z Olbrachcicami. Zaimoponowała mi wysokość tej tamy, którą już kiedyś miałem okazję zwiedzać.Było to 25.08.2008 roku czyli blisko 6 lat temu! Wyjeżdżając w Olbrachcicach pod górkę, skręciłem na drogę w prawo, jadąc widokową trasą w kierunku Żywocic i Błędowic będących dzielnicami Hawirzowa. Tam odwiedziłem pomnik ofiar tragedii żywocickiej.

Niemiecka akcja w Żywocicach jest największą na Zaolziu i Śląsku Cieszyńskim zbrodnią dokonana przez nazistów podczas II wojny światowej. Zajścia miały miejsce 6 sierpnia 1944 roku, gdy rozstrzelano 36 mieszkańców Żywocic i sąsiednich wsi. Po wojnie Żywocice zostały przezwane "Śląskimi Lidicami", gdzie odbył się podobny odwet.

Pretekstem do zbrodni była wymiana ognia w wiejskiej gospodzie Mokrosza w nocy z 4 na 5 sierpnia, w której żołnierze miejscowej Armii Krajowej pod dowództwem J. Kamińskiego zastrzelili dwóch oficerów cieszyńskiego gestapo i ranili ich kierowcę (zmarł w drodze do Cieszyna). Wśród zabitych byli też właściciel gospody i partyzanci, a niemieckie poszukiwania innych żołnierzy ruchu oporu okazały się bezowocne.

Rano w niedzielę 6 sierpnia Żywocice zostały w odwecie okrążone przez niemiecką armię i Landwache. Operacją odwetu kierował dowódca cieszyńskiego gestapo, Q. Magwitz, a jego ofiary nie były zaangażowane w partyzantkę. Do eksterminacji przeznaczono osoby, które odmówiły podpisania Volkslisty. Wybrane osoby rozstrzeliwano, kilka próbowało bezskutecznie uciec. Oprócz mieszkańców Żywocic egzekucji dokonano również na osobach znajdujących się we wsi przejazdem, głównie niewpisanych na volkslistę górnikach wracających z nocnej zmiany. Z 36 ofiar 27 było etnicznymi Polakami, 8 Czechami, a jedna osoba była przypisana do trzeciej kategorii volsklisty. 24 było mieszkańcami Żywocic, 6 Suchej Górnej, 4 Błędowic Dolnych, 1 Suchej Dolnej i 1 Cierlicka Dolnego. Najmłodszy z nich miał szesnaście lat, najstarszy sześćdziesiąt.

Ciała ofiar załadowano na ciężarówki i przewieziono na stary cmentarz żydowski w Orłowej, gdzie wrzucono ich do wspólnego grobu. Jako przyczyny śmierci odnotowano niewydolność serca i zawał. Osoby odpowiedzialne za mord nigdy nie zostały ukarane. Po wojnie ciała zamordowanych przeniesiono z Orłowej do Żywocic.


Z Hawirzowa pojechałem dalej (przez Błędowice Górne) do miejscowości Żermanice, gdzie widziałem ładnie położony zbiornik wodny. Tutaj są ładne widokowe trasy Euroregionu Śląsk Cieszyński, którymi podróżowałem, bo nie zabrałem mapy, a oznakowanie na drogach jest nieco pozostawiające wiele do życzenia...Nawet pomyliłem Beskid Morawskośląski z Beskidem Śląskim, a konkretnie Jaworowy Vrch z Czantorią!!! Z Tej perspektywy wyglądał on niemal identycznie jak Czantoria (no i wieża na szczycie dopełniła pomyłkę). Następnie szlak zaprowadził mnie do Sobiszowic, skąd pojechałem przez Trzanowice do Grodziska. Cały czas były pagórki i widoki na góry. Trasa zaprowadziła mnie do wyjątkowego miejsca odpoczynku na trasie: był to czwórstyk  granic!!! Niestety nie granic państwowych ale granic pomiędzy miejscowościami. Jest on oznaczony kamiennym słupkiem. Oto co o tym piszą Czesi:


ČTYŘMEZNÍK. Průsečík hranic Třanovic, Hradiště, Horního Žukova a Koňakova vyznačuje čtyřhranný hraniční kámen. V roce 1938 všechny čtyři obce byly samostatné, v současné době Hradiště je součástí Těrlicka a Horní Žukov i Koňakov patří pod Český Těšín.

Potem już w Koniakowie skręciłem do Cierlicka, gdzie znalazłem (po kilku próbach poszukiwań) swój samochód. Ale to nie był koniec wyprawy, bo po zabraniu koszulki odblaskowej, pojechałem ponownie na tamę Cierlicka i do Olbrachcic. Było już ciemno, a koszulka odblaskowa była niezbędna wraz z oświetleniem. W Olbrachcicach pojechałem na Stonawę, gdzie w okolicach kopalni Darków, miałem wjechać do dobrze mi znanej Karwiny, ale pomyliłem drogi na skrzyżowaniu i po nieco długiej jeździe w okolicach hołd kopalnianych i przez las (nie wiedziałem gdzie dotrę) wjechałem niespodziewanie do Suchej Górnej. Tam na stacji kolejowej widziałem.. boksy na rowery!!! Specjalnie przygotowanie dla pozostawienia rowerów!!! W Polsce tego nie widziałem!!! Następnie zawitałem znów w Hawirzowie i potem w Cierlicku, skąd powróciłem do Olbrachcic, bo szukałem miejsca, gdzie stoi auto. Po kilku rundach dotarłem do samochodu. Następnie podjechałem odwiedzić w Cierlicku tzw. "Żwirkowisko", czyli miejsce gdzie doszło do katastrofy lotniczej polskich lotników.

Żwirkowisko to miejsce tragicznej śmierci 11 września 1932 polskich pilotów Stanisława Wigury i Franciszka Żwirki w Cierlicku Górnym koło Cieszyna na Śląsku Cieszyńskim, na terenie ówczesnej Czechosłowacji.
 

Historia

Wypadek polskich pilotów miał miejsce podczas ich przelotu na zlot lotniczy do Pragi. Podczas gwałtownej burzy nastąpiło oderwanie skrzydła ich samolotu RWD-6 i maszyna runęła na ziemię. Obaj piloci zginęli na miejscu.

W miejscu tragicznego wydarzenia ustawiono początkowo brzozowy krzyż ze śmigłem i pozostawiono zakonserwowane pnie świerków, o które roztrzaskał się samolot. Utworzono także symboliczne mogiły lotników.

W roku 1935 wybudowano małe mauzoleum i bramę z napisem "Żwirki i Wigury start do wieczności". Autorami pomnika byli budowniczy Rygiel z Frysztatu, rzeźbiarze: Pelikan z Ołomuńca i Jan Raszka. Dzwon ufundowano ze składek czytelników Ilustrowanego Kuriera Codziennego. Wkrótce Żwirkowisko stało się miejscem kultu polskości na Zaolziu.

Po zajęciu Czechosłowacji przez Niemców w grudniu 1940 rozebrano mauzoleum i zniszczono cały teren. Udało się ocalić pamiątkowy kamień i napis z bramy.

Po zakończeniu II wojny światowej rozpoczęto próby odtworzenia Żwirkowiska. Odbywały się one przy nikłym zainteresowaniu strony czeskiej. W końcu wybudowano pomnik, jednak do 1957 istniał na nim napis "Pamięci lotników, którzy zginęli w walce z faszyzmem", dopiero później zmieniono go. Uporządkowano także symboliczne mogiły.

W roku 1992 przy dużym udziale Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego na Zaolziu otworzono Dom Żwirki i Wigury, w którym znajduje się sala poświęcona historii lotnictwa oraz restauracja.

Co roku na Żwirkowisku organizowane są obchody rocznicy śmierci polskich lotników.


Tym sposobem, po zapaleniu znicza przy pomniku, zakończyła się wyprawa. Trasa była ładna, noi 50 km zrobione, czyli padło 500 w tym sezonie, niestety na koniec padła też bateria w liczniku. pogoda była pochmurna i miejscami kropił deszcz, było też chłodno, w okolicach 10 stopni.




źródło:Wikipedia