WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

PASJE

 


N A R T Y

 

Pierwszy kontakt z nartami miałem w wieku 5 lat i od razu mi się spodobała. Narodziła się ona w mojej miejscowości, gdzie istnieje już od wielu pokoleń tzw. "górka", gdzie jeżdżą i starsi i młodsi. Na tej "górce" powstaje też od wielu lat "biała skocznia". Tam też zaczynałem swoją narciarską przygodę, która trwa nadal. Oczywiście miłość do nart jest u mnie rodzinna. Mój ojciec już za młodych lat (a były to lata pięćdziesiąte) bardzo dużo jeździł na nartach wówczas niestety nie było jednak takich możliwości jak dziś. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się również skoki narciarskie oczywiście amatorskie. Z kumplami robimy "białą skocznię" i skaczemy (na jednym ze zdjęć to widać).  Kolejnym przełomem okazał się mój pierwszy start w górach w sezonie 2005/2006 w górach na stoku Palenica, a w 2006/2007 kiedy praktycznie zimy nie było pierwszy raz przekroczyłem granicę państwa na nartach. Stało się to w styczniu 2007 roku na stoku Soszów. Chętnie szusujemy w górach Beskidu Śląskiego na stokach zlokalizowanych w okolicy Wisły, Ustronia, Istebnej, czy od 2016 roku Szczyrku
a w planach mamy dalszą ekspansję...
Mój sprzęt narciarski z początku składał się z kijków, nart ze słynnymi zaciskami na sprężyny "Pol sport" i butów-ocieplanych "gumofilców" Potem sprzęt został zmieniony na nowoczesny i moje pierwsze narty, z którymi ruszyłem w góry o nazwie "Forcer",były prezentem od człowieka, który zachęcił nas do wyjazdów na stoki narciarskie, czyli naszego niezapomnianego wujka Romka.

Wadą są jednak zbyt duże koszty realizacji tej pasji. Ceny karnetów nie raz przyprawiają o ból głowy. Niestety wysokość cen karnetów nie jest proporcjonalna do jakości infrastruktury narciarskiej w Polsce. Dużo narciarzy wybiera inne kraje...My chętnie jeździmy na narty też na Słowację do Oszczadnicy.

R O W E R

 
ROWER ZOSTAŁ ZAKUPIONY DWA TYGODNIE PO BIERZMOWANIU ROBY, KTÓRE MIAŁO MIEJSCE 17.05.2000 ROKU. Z POCZĄTKU ROBA MIAŁ DWA GÓRALE, JEDNAK PIERWSZY I STARSZY (MARKA KOWALEWO) MUSIAŁ ZAKOŃCZYĆ ŻYWOT W WIEKU 6 LAT.


  WIEKOPOMNA CHWILA MIAŁA MIEJSCE W HURTOWNI ROWEROWEJ PRZY UL.LEGIONÓW 170 W CZECHOWICACH-DZIEDZICACH. OD TEGO DNIA ROBA CORAZ CZĘŚCIEJ ROBIŁ SOBIE DALEKIE WYCIECZKI ROWEROWE, KTÓRE STAŁY SIĘ POMAŁU WRĘCZ WYPRAWAMI. NA PRZESTRZENI TYCH DZIEWIĘCIU LAT ROBA NA SWOIM ROWERZE PRZEBYŁ TYSIĄCE KILOMETRÓW. BYŁY TEŻ WIELKIE CHWILE JAK CHOCIAŻBY 30.08.2005 KIEDY "MAGNUM" ZAWITAŁ PIERWSZY RAZ NA TERENIE CZECH ORAZ 28.07.2008 KIEDY ZAWITAŁ NA SŁOWACJI. ALE BYŁY TEŻ SMUTNE CHWILE-JAK AWARIA PODCZAS PIELGRZYMKI DO CZĘSTOCHOWY W 2015 ROKU. DZIŚ "MAGNUM" WYGLĄDA NIECO INACZEJ NIŻ PRZY ZAKUPIE. LATA WYPRAW I PRZEBYTE KILOMETRY ZMUSIŁY ROBĘ DO LICZNYCH ZMIAN TECHNICZNYCH-NA PRZESTRZENI LAT ZYSKAŁ ON NOWE ROGI, BŁOTNIKI, OŚWIETLENIE, HAMULCE, SIODEŁKO,A TAKŻE MASZYNOWE ŁOŻYSKA W KORBIE PRZEDNIEJ, PRZERZUTKI , KOŁA, BAGAŻNIK I SAKWY.
 

JAK DO TEJ PORY ROWER SPRAWUJE SIĘ ZNAKOMICIE DLATEGO JESTEM Z NIEGO BARDZO ZADOWOLONY !!! JEST TO ROWER TURYSTYCZNO-SPORTOWY I DOSKONALE SPISUJE SIĘ NA KAŻDEJ NAWIERZCHNI-ROBA JEŹDZI PO RÓWNINACH, PAGÓRKACH I PO GÓRACH...

 
Wyprawy rowerowe to pasja która narodziła
się u mnie 1.05.1994 roku kiedy na komunię dostałem aż 2 rowery-jeden typu
"składak",a drugi typu "góral". Oczywiście młody wiek nie pozwalał na dalekie ekspansje terytorialne, ale już wtedy można powiedzieć "że wszystko się zaczęło "Najpierw odwiedzane przez nas były najchętniej rejony Czechowic-Dziedzic, Miliardowic, Bronowa, Zabrzega, Jasienicy, Chybia i Skoczowa. Potem z roku na rok były one coraz dalsze... Mój dotychczasowy "góral" marki Kowalewo zaczął być za mały na mnie i 1.06.2000 roku zapadła decyzja o kupnie "Magnuma" co stało się tego dnia
w Czechowicach-Dziedzicach Południowych. Od tego czasu wyprawy zaczęły się robić jeszcze dalsze... Jak dotąd przełomowe były wakacje 2005 , kiedy to wspólnie z kumplem Michałem odwiedziliśmy Wisłę, co wcześniej wydawało się nieosiągalne potem już nastąpił podbój gór który trwa do dziś...
Prawdziwe międzynarodowe znaczenie wypraw zaczęło się dnia 30.08 2005 kiedy to zupełnie nieświadomy swego czynu pierwszy raz przekroczyłem granicę państwa z Czechami!!!


Stało się to na turystycznym przejściu granicznym w Kaczycach koło Zebrzydowic, a pierwszą miejscowością zagraniczną okazało się miasto Karwina na Zaolziu. Od tego dnia wycieczki do Czech stały się "czymś normalnym" i tak po dziś jest.
Kolejny przełom to dzień 28.07.2008. Wtedy o godzinie 11:36 wjechałem na tereny Słowacji. Stało się to na trójstyku granic Polski, Czech i Słowacji.

Ważną zaletą wypraw rowerowych są niskie koszty. Rower wystarcza na kilka lat, a jego eksploatacja nie wymaga zbytnich nakładów finansowych. Wyjątek stanowię wszelkie niespodziewane awarie... Podczas wypraw rowerowych praktycznie rzadko wydaje się duże
pieniądze...

 

ROLKI

Czasem chętnie wybieram się  pojeździć na rolkach- pasja ta pozostaje jednak w cieniu pozostałych, ale również cieszy się moim szacunkiem. Narodziła
się w Niemczech w sierpniu 1999 roku w mieście Langenfeld w Nadrenii. Tam też kupiłem swoje pierwsze rolki, które służyły mi do 2004 roku. Potem nastąpił okres przerwy, by powrócić w 2006 roku. Miejscem, gdzie można mnie spotkać na rolkach jest wał Jeziora Goczałkowickiego w Zabrzegu i okoliczne równe drogi. Moje rolkowanie jest mocno uzależnione od pogody i przyznam się, że nie jeżdżę już zbyt często, ale czasem "coś mi odbije" i ruszam w trasę...