WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Wadowice 18.10.2014

Wadowice

W niedzielę 18.10.2014 roku, korzystając z ładnej i ciepłej aury, postanowiłem pojechać na rowerze do papieskiego miasta, czyli Wadowic.






Wyprawa de facto rozpoczęła się w Czechowicach - Dziedzicach na granicy z bielskimi Komorowicami.
 



Tutaj już zaczęły towarzyszyć mi liczne pagórki i wzniesienia. Moja trasa wiodła malowniczymi terenami Komorowic, Janowic, Pisarzowic i Kęt.





   

Kęty to było miasto, które odwiedziłem przez tygodniem. Na rynku trwał jakiś jarmark średniowieczny, ale z racji pośpiechu, musiałem jechać szybko, aczkolwiek po trudnym pagórkowatym terenie, z ładymi widokami na Beskidy. I tak przejecałem przez Nidek, Wieprz i Frydrychowice.

 





 

Jadąc przez miejscowość Tomice, wiedziałem że do Wadowic, to tak jakby skoczyć "za miedzę" i tak też było! Dotarłem do Wadowic, trasą którą już kiedyś raz jechałem (15.10.2007), gdy do Wadowic zawitałem pierwszy raz na rowerze. Miasto kojarzy się niezmiennie z osobą Wielkiego Papieża Jana Pawła II, bowiem jest to miasto Jego narodzin. Na rynku znajduje się Dom Rodzinny Karola Wojtyły, stanowiący muzeum. Obok mamy bazylikę wadowicką, gdzie młody Karol przyjął Chrzest św. Warto przypomnieć, że od dnia 27.04.2014 Jan Paweł II jest uważany za świętego w kościele rzymskokatolickim.


 
 

 



Po odwiedzeniu rynku i miejsc związanych z osobą Wielkiego Papieża, postanowiłem zawitać w znanej mi już... cukierni! Przypomniała mi się historia, jaką Jan Paweł II opowiedział, podczas wizyty w Wadowicach, na temat słynnych wadowickich kremówek... Po maturze jestem już dawno, więc nie byłoby nic dziwnego aby nieco przyjąć do organizmu trochę kalorii, ale kremówki w Wadowicach są po prostu smaczne!!! A kalorie spalę na trasie powrotnej...

 

Po konsumpcji, raz jeszcze zawitałem na rynek, a potem ruszyłem w kierunku Choczni, by w Inwałdzie zatrzymać się przy Parku Miniatur i innych rozrywkach z tym związanych. Nie wchodziłem do samego parku, bo nieco mi się śpieszyło, by szybko przejechać przez Andrychów i Bulowice do Kęt, gdzie odpocząłem nad Sołą. Tutaj opuściłem uciążliwą i ruchliwą trasę Wadowice-Kęty, której nie polecam, bo ruch duży i spaliny, a niekiedy idiotyczni kierowcy, nie akceptujący rowerzystów i traktujący ich jak intruzów! Z Kęt już tylko przez Hecznarowice i Pisarzowice, pojechałem ładną, widokową trasą do Bestwiny. Z tej miejscowości już tylko do Czechowic-Dziedzic i do domu.
 
 



Wyprawa była fantastyczna, a jej ukoronowaniem jest obrazek św. Jana Pawła II, który zakupiłem za bazyliką wadowicką i przywiozłem do domu. Licznik zanotował 118 km.

GALERIA ZDJĘĆ JEST TUTAJ