WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ZABAWNA HISTORIA :)


Osiemnastka Dawida...


Roba tutaj pragnie się podzilić wrażeniami, z pewnej super imprezy, jaka miała miejsce w dniach 30 i 31.08.2008

Jeden z jego najlepszych kumpli-Dawid właśnie wkroczył w dorosłe życie. Na planowaną z tej okazji imprezę Roba został zaproszony już dużo wcześniej. Dawid zaprosił Robę na swoją osiemnastkę już na początku lata 2008. Od razu powiedział,że tą imprezę długo zapamiętamy...

 Dawid urodziny faktycznie obchodził 31.08.2008, ale impreza już odbywała się wieczorem dzień wczesniej, jako że była to sobota, a i sam nie mógł się już doczekać. Roba przybył na imprezę około godziny 18:00. Zaraz po wejściu do domu solenizanta, złożył mu życzenia i uściskał oraz podarował prezent (zestaw "szampanek", kufel i kubek dla faceta z jajami oraz oczywiście butelkę "Soplicy 0,7" i kartkę z własnoręcznie napisanymi życzeniami).


Nastepnie w pokoju na górze przywitał się z innymi towarzyszami-Olą, Justyną,Błażejem...Równocześnie na dole imprezowali rodzice Dawida z jego ciocią i wujkiem. Na początku imprezka zaczynała się niewinnie-od kawy i poczęstunku. Towarzystwo zaczęło się rozkręcać po wypiciu pierwszej "miodonki" i tak oto wszyscy weszli w ten niezwykły humor, który nas nie opuszczał aż do godzin porannych, ale w...poniedziałek!!! Jak wypiliśmy 3 "miodonki" (spirytus pomięszany z miodem), postanowiliśmy wypić "Soplicę", a jak już zabrakło tego ,to wypilismy kolejną flaszkę-"Absolwenta"! Po wypiciu tegoż trunku dostarczono nam kolejną flaszkę "Finlandia", której już jednak nie daliśmy rady... Im więcej pochłanialiśmy alkoholu, tym bardziej mieliśmy lepsze humory i tym bardziej się wygłupialiśmy. Około północy-kiedy mieliśmy już ostro "w czubie" Dawid zdmuchnął świeczki i wszedł w dorosłe życie!!! A my mielismy już humor, a i padały wielkie słowa, że to my odmienimy całą okolicę (nawet pojawiła się koncepcja budowy prawdziwej skoczni narciarskiej w Miliardowicach i Bronowie!!!) Wódka lała się po stole, podłodze i innych miejscach. Nawet wyszliśmy na balkon-wówczas mama Dawida bała się,że spadniemy (nie było barierek), ale my dzielnie trzymaliśmy się siebie i ściany, a o imprezie dowiedziała się cała okolica. I tak właśnie w super nastrojach świętowaliśmy z Dawidem jego pełnoletność. Nawet doszło do tego,że trochę sobie potańczyliśmy. Z pewnością nikt tańczyć z nas nie umie, ale jak jest "odwaga"to kazdy potrafi... Imprezka szła super, ale co dobre to się kończy. Roba wkońcu musiał dotrzeć do domu-wówczas pozostakli odprowadzali go chyba z 15 razy!!! Wówczas Roba i Dawid dziękowali sobie za wszystko i oświadczyli,że są super kumplami, ziomkami i w ogóle ściskali się duzo razy,czyli faza była na całego. Jak tylko wyszli na świeże powietrze to Błażeja dopadły doległiwości żoładkowe i zawartośc żołądka wylał na drogę, a Roba perfidnie się go zapytał co to jest tam na drodze!!? A to był "hefty"!!! W końcu ruszyli dalej, ale zamiast pod dom Roby-poszli za daleko, bo na skraj lasu!!! Tam odlali się i wkońcu zaszli pod jego dom i się pożegnali. Roba wszedł do domu, rozebrał się i wpadł do łóżka i momentalnie zasnął. Następnego dnia (niedziela 31.08) obudził się ale nie pojechał do kościoła, bo w głowie szumiało, a żołądek dawał oznaki, że alkohol został przyjęty-cholernie kręciło, ale do "heftowania" nie doszło. Po południu Roba powrócił do Dawida i wspólnie znów leczyli kaca i dokończyli "Finlandię", ale już jako drink. Roba dowiedział się,że Dawid spędził sporą część nocy w łazience, a to oznaczało,że wszyscy mieli dolegliwości żołądkowe.Wypili po drinku z rodzicami Dawida i znów "wszystko stało się proste i jasne", a i humor powrócił. Nie było już wśród nas Oli, która wróciła już do domu, a Błażej nocował u Dawida. Kiedy wszystkim huor zaczął dopisywać, oznaczało to koniec kaca, ale nadal żołądki czuły trudy sobotnio-niedzielnej nocy. W takim stanie-nieco trzeźwiejszym niż wcześniej pojechaliśmy autobusem linii nr 6 do Czechowic-Dziedzic na koncert zespołu "Feel", który rozpoczął się z godzinnym poślizgiem. Wrócił humor całej ekipie, która ponownie była w komplecie. Poszaleliśmy na koncercie i już bez Oli zaczęliśmy iść "z buta" do domów. Po drodze Dawid i Błażej wypili piwo. Znów wszystkim było fajnie i miło, tak więc wracali w super humorach. Szliśmy spokojnie, ale robiliśmy też "mety"-Dawid zaczął śpiewać hip-hop, a wkrótce wszyscy całą drogą śpiewali i zarywali do spotkanych "na trasie" dziewczyn, ale niestety nic z tego nie wyszło, bo robili sobie tylko "jaja".Noc była ciepła i pogodna, a my o 2 w nocy krążyliśmy między Zabrzegiem a Ligotą. Ale było fajnie-nikt się nie kłócił, nie bił-pełna kontrola i satysfakcja. Doszliśmy około 4 nad ranem do domów i pożegnaliśmy się. W poniedziałek mieliśmy rozpoczynać rok szkolny...To była super imprezka i wszyscy są z niej bardzo zadowoleni. Popiliśmy dużo, ale my pijemy z pełną kulturą i nie dopuszczamy do "urwania filmu". Celem była dobra zabawa wśród swoich ziomków... To się nam udało na 100 procent i napewno długo tej imprezy nie zapomnimy!!!


Roba szanuje prywatność innych osób, dlatego nie umieścił zdjęć zawierających wizerunki wymienionych osób..