WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Gmina Pawłowice

Gmina Pawłowice 20.10.2013
Następna, jesienna wyprawa rowerowa rozpoczęła się w czarnoleskim lesie w Zabrzegu. Tam stoi pomnik postawiony przez koło łowieckie w Zabrzegu. Dotarłem do niego, z domu, leśnym duktem, spotykając wujka i kuzynkę, którzy zbierali tam grzyby. Leśnymi duktami dotarłem aż do Chybia, a następnie do Zabłocia. Na trasie podziwiałem piękną, złotą jesień. Z Zabłocia, główną drogą, przez dawny, kolejowy most na Wiśle, dotarłem do Strumienia. Warto wspomnieć, że owy most, faktycznie kiedyś był mostem kolejowym, kolei wąskotorowej ze Strumienia do Chybia - biegła ona tak, jak dzisiejsza ul. Bielska! W Strumieniu odwiedziłem rynek i park z fontanną z solą zabłocką, a potem skierowałem się szlakami rowerowymi, w stronę starych słupów granicznych. Słupy te oznaczają, że do 1918 roku była tam granica Niemiec (Prus) i Austrii. Jadąc historyczną groblą, nadal podziwiałem piękno złotej jesieni. Dotarłem do drogi krajowej nr 81, a potem polami dotarłem do granicy Golasowic i Pawłowic. Tam znalazłem znane mi szlaki rowerowe do Jastrzębia. Szlakiem skierowałem się do Pawłowic, które zrobiły na mnie duże, pozytywne wrażenie!!! Jest to bowiem zadbana, miejscowość - siedziba gminy. Natrafiłem w centrum na czarny szlak "czarnego skarbu", którym postanowiłem jechać aż do Mizerowa. Najpierw prowadził on niedaleko KWK Pniówek, przez tereny hałd kopalnianych, do Krzyżowic, gdzie rzeka Pszczynka płynie do góry!!! Z Krzyżowic, szlak prowadził przez Warszowice, do żorskiej dzielnicy Baranowice i Szoszowy (przypomina nazwę stacji narciarskiej Soszów w Wiśle, gdzie zimą bywam na nartach). Tym sposobem po bezdrożach, dotarłem do Mizerowa. tutaj zapadł zmrok i zawitałem bezpośrednio do Pawłowic, do miejsca, gdzie jest linia kolejowa. Potem już skierowałem się na południe, jadąc wzdłuż torów, aż trafiłem na szlaki rowerowe, wiodące do starej prusko-austriackiej granicy pomiędzy Pawłowicami a Strumieniem. Trzeba przyznać, że tamten las po zmroku wygląda nieco dziwnie, ale nie należę do "bojączek" i, mimo błądzenia, jakoś dotarłem do Strumienia. Z tego miasta, jechałem właśnie w stronę Chybia, gdzie wiodła, wspomniana wcześniej linia kolei wąskotorowej -pasażerskiej- prowadzącej do cukrowni w Chybiu.  Z chybia szybko dotarłem, przez las, do Landeka, a potem do Bronowa i do domu.

Wyprawa była fajna, bo poznałem nieco owych terenów, a i pogoda dopisała.