WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Zamek Lipowiec

ZAMEK LIPOWIEC
PSZCZYNA-MIEDŹNA-BIERUŃ-IMIELIN-CHEŁMEK-LIBIĄŻ-WYGIEŁZÓW-ZATOR-POLANKA WIELKA-OSIEK-JAWISZOWICE-CZECHOWICE.


18 sierpnia 2013 roku wspólnie z Michałem wybraliśmy się na kolejną wyprawę rowerową. Początkowo planowaliśmy jechać tylko do Bierunia ale... zobaczcie sami!





Nasza wyprawa rozpoczęła się w Pszczynie, skąd ruszyliśmy przez Ćwiklice, Miedźną, Frydek, Gilowice, Jedlinę do Bierunia Nowego. Trasa wiodła malowniczymi terenami, położonymi wśród lasów, łąk i pól, z ładnymi widokami na Beskidy. Bieruń miał być końcowym punktem naszej wyprawy, ale z racji, że dotarliśmy tam bardzo szybko (po godzinie jazdy), to postanowiliśmy jechać nad Zalew Dziećkowice w okolicach Imielina. Z Bierunia droga poprowadziła nas przez Kopciowice i Chełm Śląski w okolice Imielina, gdzie znajduje się Zbiornik Dziećkowice zwany też imielińskim. Mieliśmy trochę kłopot ze znalezieniem drogi nad wodę, przez co omal nie ominęliśmy jeziora - dotarliśmy za daleko, bo aż do autostrady A4 pod Jaworznem, skąd, dzięki systemowi GPS i mapie, dotarliśmy nad zalew. Sam zalew objechaliśmy i... tu miał być kolejny ostatni punkt wyprawy, ale czasu było sporo, to...skierowaliśmy się przez Chełmek do Libiąża!!! Jak wjeżdżaliśmy do Chełmka, to przejechaliśmy przez Przemszę i zawitaliśmy w województwie małopolskim. Tutaj zaczęły się nieco większe podjazdy, ale nie były one trudne do pokonania. Cały czas wstępowały w nas "niebiańskie siły" a prędkość rzadko spadała poniżej 20 km/h!!! W Libiążu nie zatrzymywaliśmy się i postanowiliśmy pojechać, przez Żarki i ładny las, aż do Wygiełzowa!!! Tutaj widoki wzbogaciły się o pagórkowaty teren rozpoczynającej się Jury Krakowsko-Częstochowskiej!!! W Wygiełzowie, zwiedziłem samotnie ruiny zamku "Lipowiec", gdyż Michał pozostał u podnóża zamku. W tym zamku byłem już w sezonie 2012, lecz wtedy nie udało mi się zwiedzić wierzy. Tym razem po krętych schodach i drabinkach wyszedłem na sam szczyt wierzy. Widoki obejmowały na południu, tereny od Myślenic, poprzez Beskidy z Babią Górą, aż po Brzeszcze. Zaś na północy, okolice Chrzanowa. Jednak widoki były fantastyczne, ale szybko musiałem opuścić zamek, bo zbliżała się godzina 18.00 i zamykali go. Potem, pojechaliśmy do Babic, a tam skręciliśmy w zakorkowaną drogę do Jankowic, gdzie przejeżdżaliśmy przez mosty na Wiśle i kanale. Szybko dotarliśmy do Podolsza, skąd pojechaliśmy do Zatora. Tutaj zdarzyło się, coś, co dano ni miało miejsca!!! Uszło mi powietrze z tylnej dętki, którą przebiłem, wszak opona była też już łysa!!! Szybko bo w 15 minut zmieniliśmy, dętkę i ruszyliśmy do Zatora. Z Zatora pojechaliśmy przez Przeciszów do Polanki Wielkiej, gdzie pojawiły się malownicze widoki na okolicę. Pojechaliśmy potem, przez Osiek, do Bielan, gdzie płynie rzeka Soła i tam udało się nieco odpocząć, choć nadal nie czuliśmy żadnego zmęczenia. "Niebiańskie siły" nie ustępowały i nadal czuliśmy jakbyśmy nic nie przejechali... Dawno tak się nie czuliśmy...Z Zasola Bielańskiego pojechaliśmy do Jawiszowic - Jaźnika, a potem przez Kaniów do Czechowic-Dziedzic. Tam przy trasie na Goczałkowice, pożegnaliśmy się i tym sposobem nasza wspólna droga dobiegła końca. Z Czechowic już niedaleko jest do domu.

Pogoda nam dopisała, bo było koło 25 stopni i słonecznie. Wyprawa wiodła też nieco, przez "dziewicze tereny", których dotąd nie odwiedziliśmy. Co prawda, ja byłem w tych okolicach w sezonie 2008, ale jechałem nieco inną trasą. Ilość przejechanych kilometrów była bliska wyrównania mojego rekordu (który wynosi 160 km), bo zrobiłem 151 km, zaś Michał zrobił ok.142 km.