WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Kozy i Kozubnik

Kamieniołom w Kozach i Kozubnik w Porąbce.


2 czerwca 2013 roku, przy ładnej pogodzie samotnie wybrałem się do Kamieniołomu w Kozach i dzielnicy Porąbki zwanej Kozubnikiem.




Była to pierwsza w tym sezonie wyprawa z cyklu "dziewicze tereny" - czyli obszary, gdzie mnie jeszcze na rowerze nie było.
Wszystko rozpoczęło się w Bronowie, skąd skierowałem się przez Ligotę i Mazańcowice do Bielska - Białej. Zawitałem w dzielnicy Komorowice, skąd przez Kępę Hałcnowską i jej malownicze tereny do centrum najludniejszej wsi w Polsce - Kóz. Już na trasie towarzyszyły mi ładne widoki, ale to co zobaczyłem będąc na terenach kamieniołomu, było po prostu cudowne!!! Do kamieniołomu dotarłem rekordowo szybko, bo po półtorej godzinie. Z terenów kamieniołomu rozciągają się wspaniałe widoki od granic Republiki Czeskiej na zachodzie, po okolice Krakowa na wschodzie!!! Doskonale widoczna była aglomeracja górnośląska, Hałda Szarlota, Jezioro Goczałkowickie, czy kopalnie w okolicach Jastrzębia i Brzeszcz.

SZARLOTA I  JEZ. GOCZAŁKOWICKIE

OKOLICE OŚWIĘCIMIA

BRZESZCZE I JAWORZNO

ŁAZISKA

JEZ.GOCZALKOWICKIE I KOPALNA BORYNIA

Na widoku pojawiła się też burza, która przemieszczała się równoleżnikowo, więc mi nie pokrzyżowała planów. A te plany zacząłem realizować dopiero po półtoragodzinnej przerwie, ze względu na obserwacje ciekawych widoków. Z kamieniołomów udałem się s powrotem do Kóz, a potem przez Bujaków i Kobiernice do Porąbki. Na trasie był widok na górę Żar, oraz jezioro Czanieckie i  Międzybrodzkie. W Porąbce pomyliłem drogę i pojechałem najpierw przez tamę jeziora międzybrodzkiego (skręcając w lewo po przejechaniu tamy) do jakiegoś ośrodka z domkami letniskowymi nad jeziorem, skąd wróciłem się na tamę i zawitałem aż do Międzybrodzia Bialskiego, skąd znów wróciłem się na tamę jeziora Międzybrodzkiego.




Potem skręciłem w prawo po przejechaniu tamy i znalazłem właściwą drogę do Kozubnika. Jechałem lekko pod górkę, a tuż nade mną była góra Żar. Dojechałem do opuszczonego i zdewastowanego ośrodka wczasowego w Kozubniku.


Budowę ośrodka rozpoczęto w 1968 od wyrównania gruntu. W ciągu dwóch lat powstała większość obiektów Zespołu Domów. Odwiedzany był głównie przez pracowników Hutniczego Przedsiębiorstwa Remontowego, zatrudniającego łącznie 18 tysięcy osób, jak i pracowników innych przedsiębiorstw, które współpracowały z HPR: Huty im. Lenina w Krakowie, Huty Stalowa Wola czy huty "Kościuszko" w Chorzowie. Gośćmi luksusowych apartamentów byli głównie partyjni dygnitarze. Bywał tam również syn Leonida Breżniewa. Jako że ośrodek posiadał obszerne sale konferencyjne, to organizowane były tutaj także obrady komisji RWPG do spraw hutnictwa. W roku 1987 odwiedzony był przez 31 387 osób na okres dłuższy niż 24 godziny. W ośrodku gościli także goście z krajów "kapitalistycznych".

Czasy jego świetności skończyły się wraz z upadkiem PRL-u. Spółka, należąca do dwóch braci przybyłych z USA do Polski, która kupiła ośrodek, szybko popadła w ogromne długi. W 1996 roku sąd ogłosił upadłość firmy. Turyści przestali odwiedzać ośrodek z powodu zaprzestania dotowania wczasów pracowniczych, a także z braku wkładu nowego właściciela w remonty ośrodka. Dzisiaj, niegdyś okazały, o wysokim standardzie kurort jest opuszczony. Wartościowe przedmioty i urządzenia zostały rozszabrowane. Dzisiaj ośrodek jest wykorzystywany przez paintballowców i ludzi zwiedzających ruiny ośrodka.

W latach 2013 - 2014 firma Sawa Apartments planuje rewitalizację istniejących i budowę zupełnie nowych budynków. W pierwszej kolejności zmodernizowane zostaną budynki Kiczora i Daglezja, w których powstanie łącznie ponad 80 apartamentów typu condohotel. Następnie deweloper przewiduje wybudowanie w Kozubniku hotelu na 200 pokoi wraz z aquaparkiem spa i restauracją.
 
Po zakończeniu zwiedzania ruin dawnego ośrodka, wróciłem przez Porąbkę do Międzybrodzia Bialskiego. Tutaj krótki odpoczynek przy Biedronce w celu gastronomicznym. Następnie w deszczu, pokonywałem przełęcz Przegibek.



Tej przełęczy nigdy wcześniej nie pokonywałem na rowerze. Udało się to w krótkim czasie. Długi był tylko podjazd od Międzybrodzia. Na samej przełęczy stała mapa i krzyż, zaś potem mega zjazd do Straconki - dzielnicy Bielska - Białej. W tym mieście jechałem obok bulwarów nad potokiem Straconka, stadionu TS Podbeskidzie, Galerii Handlowo - Usługowej Sfera z postaciami Bolka i Lolka (w mieście jest Studio Filmów Rysunkowych, które wyprodukowało m.in. Bolka i Lolka czy Reksia). Tu już jechałem po zmroku. Po przejechaniu przez miasto, dotarłem do Mazańcowic i Ligoty, gdzie wyprawa się zakończyła.