WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

ORAWA

Orawa









W słoneczną niedzielę 23 sierpnia 2015 roku, postanowiłem odwiedzić Orawę. Jest to kraina położona na pograniczu polsko-słowackim na południe od Babiej Góry i na północny zachód od Tatr. Tam znajduje się największe sztuczne jezioro na Słowacji, które zamierzałem okrążyć.

Samochodem z zapakowanym rowerem, dotarłem do miejscowości Bobrov, gdzie zaparkowałem na parkingu, za kościołem. Po przygotowaniu roweru do jazdy, pojechałem w trasę...




Z Bobrova, pojechałem malowniczą trasą do granicy słowacko-polskiej Bobrov/Winiarczykówka. Widoki z trasy były po prostu piękne, pola, jezioro i Babia Góra oraz całe pasmo Tatr... Takie widoki były podczas całej wyprawy...



















Polska część Orawy jest zdecydowanie mniejsza, niż słowacka, ale równie piękna. Przejeżdżałem przez malowniczo położone miejscowości Lipnica Wielka, Jabłonka i Chyżne. Między Jabłonką i Hyżnem, nieco pojeździłem po okolicznych miedzach, gdzie zauważyłem dwie rowerzystki i stwierdziłem, że one będą znać trasę lepiej niż ja. Jednak potem wróciliśmy na trasę do Chyżnego, gdzie ponownie zboczyłem z trasy, tuż przed lasem, ale i to okazało się nietrafione, gdyż po odwiedzeniu leśnych zakątków z amboną, ponownie zawitałem w Chyżnem, tuż na granicy polsko-słowackiej Chyżne/Trstena.















Po przejechaniu samej granicy, skręciłem w prawo na asfaltową drogę. Po jakimś czasie asfalt zamienił się na szuter i niestety droga okazała się ślepa i musiałem zawrócić do pewnego odgałęzienia w lesie. Skręciłem w tajemniczą
drogę, która zaprowadziła mnie na łąkę i brzeg Jeziora Orawskiego. Jadąc polnymi drogami z ładnymi widokami na Tatry, oraz samym brzegiem jeziora (susza spowodowała, że wody było mało), dotarłem do Trsteny, gdzie skierowałem się w stronę jeziora.








Widok były tam przepiękne, ale na brzegu zbiornika zauważyłem całe połacie niebezpiecznej dla człowieka rośliny zwanej Barszczem Sosnowskiego - kontakt z tą rośliną może wywołać oparzenia ze skutkiem śmiertelnym!!! Po powrocie na główną drogę z Trsteny do Namestova, jechałem właśnie w stronę tegoż miasta. Na trasie był piękny widok na całe jezioro, oraz tama z hydroelektrownią skąd wypływa rzeka Orawa - to połączenie Białej (słowackiej rzeki) i Czarnej (polskiej) Orawy. Czarną Orawę przejeżdżałem w Jabłonce i jest to nieliczne miejsce w Polsce, gdzie jest zlewnia Morza Czarnego.



Białą Orawę przejeżdżałem w Orawskiej Jasenicy, gdzie dotarłem potem, rezygnując z wizyty w Namestovie. Miałem jechać po moście do Namestova , ale licznik pokazał zbyt mały dystans 65 km, więc postanowiłem, jechać dalej... I tak oto jechałem drogą na Dolny Kubin, ale po przejechaniu przez Vavrečkę, skręciłem do Oravskiej Jasenicy i fajną drogą jechałem do Oravskiego Vesela, gdzie faktycznie było wesoło, bo zawitał tam cyrk. Orvskiego Vesela, trasa prowadziła mnie polną drogą z licznymi pagórkami i ładnymi widokami m.in. na masyw Pilska i Babią Górę. Po kilkunastu minutach i minięciu ładnej kapliczki w polach, zawitałem w Sihelnem.


Zaczął zapadać zmrok, a uliczne latarnie nie świeciły... Droga miała liczne przeszkody związane z budową kanalizacji. Na słupach dumnie wisiały głośniki zwane kołchoźnikami... No i w ciemnościach mknąłem po rozkopanej drodze z Sihelnego, przez Rabčę do Zubrohlavy, skąd było niedaleko do samochodu, który stał pod kościołem w Bobrovie.




Licznik pokazał 104 km, a zmęczenie było średnie, ale trasa była mocno pagórkowata, ale widoki były przepiękne: Tatry, Pilsko, Babia Góra i cała Orawa z Jeziorem Orawskim... Wrażenia fantastyczne - tak jak po wyprawie z 15.08.2014, kiedy Orawę odwiedziłem pierwszy raz, a teraz byłem tam drugi raz i możliwe, ze na pewno nie ostatni...