WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

CHEŁM, TUŁ, TRZYNIEC, CIESZYN

CHEŁM, TUŁ, TRZYNIEC, CIESZYN



W upalną niedzielę 19.07.2015 niestety samotnie wybrałem się na wyprawę rowerową. Tym razem miały to być okolice góry Tuł.

Trasę rozpocząłem w Ligocie, kierując się przez Bronów, Landek, las czarnoleski do Pierśca. W lesie widziałem krajobrazy po przejściu trąby powietrznej z dnia 8.07.2015, czyli wyrwane z korzeniami drzewa, lub ich kikuty.




Co ciekawe, w okolicach Pierśca śladów już nie było... Z Pierśca, pojechałem przez remontowany most w Skoczowie, do miejscowości Bładnice i Międzyświeć. Tutaj na niebie zaczynała się pojawiać burza numer 1, gdzieś poszła. Następnie pojechałem, malowniczymi terenami do Godziszowa, na górę Chełm, gdzie mieści się rezydencja i szkoła paralotniarzy, skąd podobno można dolecieć aż na Mont Blanc w Alpach... Tak tam pisało. Z lądowiska rozpościerał się super widok na północny zachód z miastami Żory, Jastrzębie i Karwina i hałdami Borynia i Szarlota z Rydułtów. Widać było też elektrownię w Dziećmorowicach.









Potem zjechałem z góry do Goleszowa, by zawitać w sąsiedztwie skoczni narciarskich klubu "Olimpia". Warto wspomnieć, że z Goleszowa pochodzi obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego Pan Apoloniusz Tajner, jeden z trenerów Adama Małysza.





Potem czarnym szlakiem wdrapałem się na górę Tuł, skąd podziwiałem ładne widoki na północny zachód zauważyłem zbliżającą się burzę numer 2.


































Ale i jej zwiałem, tym razem do Lesznej Górnej, a potem do Trzyńca, gdzie postanowiłem podjechać do Wędryni - rodzinnej miejscowości Ewy Farnej.
Tam odwiedziłem miejsce, gdzie stoją piece wapienne, a potem szybko zjechałem do Trzyńca, na rynek Masaryka, a następnie w okolice huty, co do przyjemności nie należało, bo smród był i ruchliwa droga, no i burza numer 3, której uciekłem do Cieszyna.










W Cieszynie byłem po obu stronach granicznej Olzy, a w dzielnicy Boguszowice, odwiedziłem odrestaurowany bunkier pod mostem na ekspresówce S1. Tu skropił mnie deszcz pochodzący z pozostałości po burzy numer 4, która krążyła po okolicy. Zawitałem w Pogwizdowie, a potem w Hażlachu, gdzie niestety dopadła mnie burza numer 5 i trochę zlała deszczem, który padał intensywnie, ale krótko. Tutaj otrzymałem też tragiczną informację o wypadku w Czechowicach, na DK1 z udziałem znanego mi pieszego-rowerzysty... Potem byłem w Kończycach, obok kościoła drewnianego, gdzie byliśmy z grupą w dniu 10.05.2015, podobnie jak w pobliskim folwarku. Potem wjechałem na "drogę do Czech" w Pruchnej i szybko mknąłem przez Drogomyśl, Zaborze i Mnich do Landeka i Ligoty, bowiem na horyzoncie było już ciemno i pojawiała się burza numer 6.

Przejechane 115 km jest formą wsparcia dla akcji Fundacji ARKA o nazwie "Rower Pomaga", której celem jest zakup rowerów dla dzieci z domów dziecka. Szczegóły są na http://rowerpomaga.pl/