WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

WISŁA CZARNE

WISŁA CZARNE





W sobotę 15.08.2015 roku postanowiłem, po jednodniowej przerwie powrócić na rower. Moja trasa rozpoczęła się na wale goczałkowickim, gdzie czekałem na Michała, ale na wskutek małego niezrozumienia jechałem sam. Przejechałem przez las zabrzeski aż do Pierśca, a potem do Skoczowa, na wiślany szlak rowerowy, który wiedzie aż do Wisły Czarne. Ze szlaku zboczyłem w Ustroniu, pokonując górki u podnóża Równicy i chcąc odwiedzić znany mi stoku narciarski na Palenicy. Plany nieco zmodyfikowała gwałtowna burza z gradobiciem, ale na szczęście znalazłem schronienie w metalowym garażu i gdy burza poszła ruszyłem ku Palenicy. Tam wyciąg już nie chodził i zatrzymałem się na Pepsi w pobliskiej Karczmie, po czym, mimo deszczu pojechałem szlakiem do Wisły.









W centrum tej miejscowości nie byłem zbyt długo, bo postanowiłem pojechać na skocznię w Malince. Pooglądałem ją trochę i podjechałem do Cieńkowa, na stok, gdzie też bywam na nartach!





Potem tylko krok do Wisły Czarne nad jezioro, gdzie łączy się Czarna i Biała Wisełka, tworząc Wisełkę, która po przyjęciu potoku Malinka staje się Wisłą. Nad jeziorem zaczyna się też Wiślana Trasa Rowerowa, którą jechałem do centrum Wisły.




Deszcz już nie padał, a ja po zjedzeniu kalorycznego gofra ze śmietaną ruszyłem szybko przez Ustroń do Skoczowa, spotykając na trasie tłumy ludzi nad wodą. Ze Skoczowa przejechałem przez Kiczyce i Pieściec, Iłownice do Landeka, a tam skierowałem się do centum Bronowa, by zobaczyć festyn z okazji dożynek. Impreza jakoś nie była zachęcająca, więc po chwili byłem już w domu, a licznik pokazał 112 km. W nogach czułem jeszcze Jurę, ale pogoda znacznie ułatwiła mi utratę ciepła - na początku skwar, a potem burza i deszcz...