WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

KONCZYCE WIELKIE


KOŃCZYCE WIELKIE

10.05.2015 











Na dzień 10.05.2015 była zaplanowana wyprawa rowerowa z Ligoty do Kończyc Małych. Niestety rankiem tego dnia padał deszcz i było blisko odwołania wyjazdu. Sam bardzo wątpiłem w to, że wyprawa dojdzie do skutku, ale pogoda poprawiła się i po telefonie od Pana Jerzego zapadła spontaniczna decyzja: JADĘ!!! Niestety wcześniej z wyjazdu zrezygnował Michał z Piasku i po spotkaniu się z 3 cyklistami w Ligocie, ruszyliśmy we 4 ( 2 osoby z Ligoty i po jednej Pietrzykowic i  Zarzecza k. Żywca) przez leśne tereny Czarnolesia do Landeka, a potem leśnymi duktami w stronę Zaborza. Stamtąd pojechaliśmy przez okolice stawów gołyskich, do Drogomyśla i Pruchnej. Z Pruchnej, po pagórkach, kierowaliśmy się do Kończyc  (znana nam droga "do Czech") i w tej miejscowości tylko minęliśmy lokalne sanktuarium maryjne, by szybko zawitać przy Pałacu w Kończycach Wielkich.   

Pierwotna siedziba szlachecka w Kończycach Wielkich powstała zapewne na początku XV wieku i wzniesiona została przez Korniców. Następnie wieś była własnością Mniszków z Kończyc, Karwińskich z Karwiny i Bludowskich z Błędowic. W ręce Wilczków wieś weszła w wyniku małżeństwa Ewy Bludowskiej z Mikołajem Wilczkiem z Dobrej Ziemicy na początku XVII wieku. Nowy właściciel wybudował nowy zamek a obok ufundował drewnianą kaplicę pw. Opatrzności Bożej, w 1776 r. zastąpiona murowaną z fundacji Harasowskich z Harasowa. Z 1806 roku pochodzi najstarszy zachowany wizerunek zamku, posiadał on wówczas dach mansardowy. Od Harasowskich majątek kończycki na początku XIX wieku zakupił Jan Józef Antoni hrabia Larisch von Mönnich. W 1862 w pałacu zasiadł jego wnuk, hrabia Eugeniusz. W 1865 r. ożenił się z Marią hrabianką Deym von Střitež i z tej okazji przebudował zamek w pałac stylizowany na neorenesansową toskańską willę. W 1878 r. zmarła hrabina Maria, a w 1880 r. hrabia Eugeniusz osieracając trzy córki, w tym ośmioletnią Gabrielę, ostatnią właścicielkę pałacu. W 1893 r. wyszła za adiutanta cesarza Feliksa hrabiego von Thuna und Hohensteina, co po raz kolejny przyczyniło się modernizacji pałacu, który otrzymał francuski barokowo-klasycystyczny styl, otoczony krajobrazowym parkiem ze sztucznym stawem. Dama cesarskiego dworu, wielka filantropka, fundatorka jednego z pawilonów Szpitala Śląskiego w Cieszynie, zapisała się w pamięci mieszkańców Kończyc Wielkich jako „Dobra Pani”. W 1945 majątek Gabrieli von Thun und Hohenstein został skonfiskowany przez władze ludowe, które w 1952 r. utworzyły w pałacu państwowy dom dziecka.W 2007 pałac został sprzedany trzem biznesmenom, którzy zamierzali w nim umiejscowić hotel, czego nie zrealizowano i obiekt ponownie został wystawiony na sprzedaż pod koniec 2010 roku.


 



 Potem mieliśmy okazję zobaczyć  liczący ponad 750 lat „Mieszko” czyli najstarszy dąb na Śląsku o obwodzie pnia 910 cm i wysokości 35 m, co zapewnia mu miejsce w grupie piętnastu największych dębów w Polsce. Młodszy i mniejszy „Przemko” ma około 450 lat, 30 m wysokości i 550 cm obwodu i rośnie tuż obok.



Tam też spotkaliśmy jednego kolegę, cyklistę z Czechowic-Dziedzic, który dołączył do nas oraz grupę cyklistów ze stowarzyszenia IKRA RYBNIK. Co ciekawe, jeden z tych cyklistów jest z Gogołowej - miejscowości koło Jastrzębia-Zdroju, którą niejednokrotnie odwiedzam na rowerze, bo mieszka tam mój wujek.


 Potem wszyscy pojechali zwiedzić drewniany kościół pw. Michała Archanioła w Kończycach Małych. Jak się okazało, tamtejszy ksiądz był 2 lata temu w parafii w Ligocie-Miliardowicach na letnim zastępstwie przez dwa tygodnie i zna naszego proboszcza ks. Zbigniewa Jurasz.


 
Parafia w Kończycach Wielkich została po raz pierwszy wzmiankowana w spisie świętopietrza z 1335. Poprzednik obecnego kościoła, również drewniany i pod tym samym wezwaniem, lecz mniejszy, opisany jest w protokołach wizytacyjnych z 1679 i 1688. W 1749 nowym proboszczem został ks. Szymon Świeży, który to w 1751 zlecił wybudowanie niejakiemu Jerzemu Dziendzieli z Zabłocia nowej wieży. W 1774 rozpoczęto budować nowy i obecny kościół parafialny, a z powodu braku innego gruntu i żeby na czas budowy nie stracić starego, mniejszego kościoła, nowy i dużo większy obudowano wokół niego, czym zajął się bobrecki cieśla, Paweł Krzyżyk. Gdy po trzech latach ukończono wznosić dach, stary kościół rozebrano. Zasłużonego księdza proboszcza Szymona Świeżego pochowano przed prawym ołtarzem bocznym św. Filomeny. W 1884 kościół gruntownie odnowiono, rozebrano przylegające doń soboty a we wnętrzu wymalowano nowe polichromie. Jeszcze ze starego kościoła zachowano zamontowane w wieży dzwony, na największym można wyczytać rok powstania – 1489, mniejszy jest z 1555. Trzeci dzwon w starym kościele był z 1623, a sygnaturka z 1752.












 
Najstarszą część konstrukcji stanowi wysoka wieża kryta gontem, zakończona barokowym, smukłym hełmem z pozorną latarnią. By wytrzymać kołysanie się dzwonów zamieszczonych w izbicy wieża jest konstrukcji słupowej a jej ściany są nadprzeciętnie pochyłe. Nawa główna i prezbiterium są konstrukcji zrębowej i przykryte jednokalenicowym dachem przykrytym gontem. Po bokach prezbiterium znajdują się przybudówki mieszczące empory.


Wnętrze kryje płaski
strop. Ampory mieszczące ławy kolatorskie po bokach prezbiterium z wnętrzem połączone są przez półkoliste arkady. Wyposażenie jest skromne i barokowe. Ołtarz główny przedstawia patrona świątyni, św. Michała Archanioła, a poza nim w świątyni mieszczą się dwa boczne, XIX-wieczne ołtarze. Na rokokowej chrzcielnicy wykonanej przez Mathiasa Weissmanna z Frydku z 1737 przedstawiony jest chrzest Chrystusa w Jordanie. Ambona spod dłuta rzeźbiarza Jana Hrabca, również z Frydku, dotarła do Kończyc Wielkich w 1781, częściowo zniszczona w trakcie przeprawy przez Olzę.


Po zwiedzeniu kościoła, pojechaliśmy krętymi i widokowymi drogami do folwarku zwanego "Karłowiec", gdzie gospodarz opowiadał nam ciekawą historię tego miejsca:

Obiekty folwarku w Kończycach Wielkich wzniesione zostały w roku 1760. Stanowiły część większej posiadłości, która jest znacznie starsza i obejmowała m.in. tutejszy pałac. Wieś Kończyce Wielkie w wiekach średnich była początkowo własnością książąt cieszyńskich, później należała do Bludowskich i Wilczków, by w XIX w. przejść w ręce rodu Larisch von Mönnich. Ostatnią właścicielką majątku była hrabina Gabriela von Thun und Hohenstein (1872-1957), dziedziczka rodu Larischów-Mönnichów, żona hrabiego Feliksa Thuna-Hohensteina - adiutanta cesarza Franciszka Józefa I. Gabriela von Thun und Hohenstein prowadząc działalność dobroczynną bardzo pozytywnie zapisała się w pamięci mieszkańców. Po wojnie władze komunistyczne odebrały jej majątek. W pałacu umieszczono dom dziecka, zaś w folwarku państwową stadninę koni. Dziś w zabudowaniach mieści się gospodarstwo agroturystyczne. Przygotowano tu stylowe pokoje, salę na 150 osób, która może służyć celom szkoleniowym oraz bankietowym, 50-osobową salę biesiadną, a także plac zabaw dla dzieci, grill oraz miejsca parkingowe. Jest tutaj również możliwość wypożyczenia rowerów, a w okolicy przebiegają interesujące trasy dla amatorów dwóch kółek. Jest także możliwość jazdy quadem i samochodem terenowym. Obiekt położony blisko Cieszyna i Jastrzębia Zdroju może być także miejscem postoju i noclegu dla turystów podróżujących samochodem z północy Polski na południe Europy. W dawnym kompleksie folwarcznym, adaptowanym obecnie na cele wypoczynkowe i konferencyjne, ma docelowo pomieścić się pięć sal oraz 50 dwuosobowych pokoi noclegowych. Tutejsza kuchnia reklamuje się domowymi posiłkami. Warto wspomnieć, że właściciele, jak czytamy na stronie internetowej gospodarstwa, zapraszają również na bezpłatne zwiedzanie tego zabytku.
 




































 
Niestety podczas wizyty w tym miejscu na niebie pojawiły się ciemne chmury i grzmoty, które tylko nas postraszyły niewielkim, krótkotrwałym deszczem. Potem już pożegnaliśmy kolegów cyklistów z Rybnika, których tutaj serdecznie pozdrawiamy i udaliśmy się w drogę powrotną, przez Kończyce Wielkie, Pruchną, Drogomyśl i Zaborze, gdzie zdecydowaliśmy pojechać na grochówkę, do gospody "Żabiniec" w Chybiu. Po skonsumowaniu wyśmienitej grochówki, ruszyliśmy przez Landek do gospodarstwa rybnego "Szramek", na granicy z Bronowem, gdzie przejechaliśmy przez dzielnicę Woźniok i w doskonałych humorach wróciliśmy do Ligoty. Trasa to 80 km.


Jednak moja przygoda z rowerem tego dnia miała też drugą odsłonę i po godzinnym odpoczynku w domu, pojechałem przez Zabrzeg, Czechowice do Goczałkowic i Pszczyny na lody i w drodze powrotnej przez Goczałkowice i wał Jeziora Goczałkowickiego przez Czarnolesie, do domu. Tak oto przejechałem 30 km.