WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

BETONOWA GRANICA


 
BETONOWA GRANICA - DARKOVIČKY 2015
Ostatnia wyprawa rowerowa z wujkiem Romkiem...





W słoneczną niedzielę 26.07.2015, wraz z wujkiem wybrałem się na zwiedzanie czechosłowackich umocnień granicznych w okolicach Bohumina i Darkowic. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy na przejściu granicznym w Chałupkach, skąd pojechaliśmy w kierunku czeskiej miejscowości Szylerzowice, gdzie przejechaliśmy obok zamku. Następnie , przemierzając widokowe tereny Bramy Morawskiej w okolicy Makwartowic natknęliśmy się na dawne czechosłowackie bunkry, zbudowane w latach 30 ubiegłego wieku. Są to tzw. czechosłowackie fortyfikacje – nazwa czechosłowackich umocnień wybudowanych w latach 1935-1938, w celu zabezpieczenia Czechosłowacji przed agresją państw sąsiednich. Budowę prowadziła powołana 20 marca 1935 roku Dyrekcja Prac Fortyfikacyjnych (Ředitelství opevňovacích prací).

Łącznie wybudowano do 1938 r ponad 10 tysięcy schronów, w tym ok. 250 schronów ciężkich (dla porównania Linia Maginota składała się z ok. 5800 obiektów). Na najbardziej zagrożonych odcinkach granicy wznoszono tzw. twierdze artyleryjskie - obiekty dla piechoty wyposażone w działa przeciwpancerne, ckm i lkm – połączone ze sobą rozległymi sieciami korytarzy podziemnych.

Do końca 1939 roku planowano wybudować łącznie ponad 16 000 schronów (głównie lekkich). W planach na dalsze lata było uzupełnienie linii umocnień o dodatkowe ciężkie schrony. Budowa czechosłowackich fortyfikacji została przerwana 23 września 1938 roku w związku z naciskami rządów Francji i Anglii i przyjęciem przez prezydenta Beneša ultimatum
układu monachijskiego. Do tego czasu ukończono jedynie 5 grup warownych, natomiast kolejne 4 pozostawały w stanie do wykończenia.

Bunkry rozmieszczone są w odległości 100 m od siebie. Przy niektórych znajdują się okopy, czołgi, działa przeciwlotnicze, zapory przeciwczołgowe. Ciekawym miejscem jest samo Muzeum Hluczyn.

My jednak, jechaliśmy wzdłuż bunkrów, podziwiając widoki na Beskid Śląski, Morawskośląski i Jeseniki we wschodnich Sudetach czy polski Górny Śląsk. W lesie koło Darkowiczek udało się nam zwiedzić jeden ze schronów, gdyż zaproszono nas do środka i mogliśmy wszystko zobaczyć. Dodatkowo
nas czeski przewodnik opowiadał (po czesku, ale dla nas ten język jest zrozumiały, podobnie jak polski, a tym bardziej śląski, dla nich) nam co się znajduje w poszczególnych pomieszczeniach, jak to działało, oraz streścił nam po co te bunkry budowano. Dodatkowo, w samym bunkrze były 3 poziomy. znajdowały się tam łózka, łazienka, filtry powietrza i inne rzeczy.
Po wyjściu na zewnątrz, podziękowaliśmy naszemu przewodnikowi, którego zaskoczył dobry poziom naszej wiedzy na temat historii - dwudziestolecia międzywojennego i czasów wojny oraz komunizmu. Pojechaliśmy w drogę powrotną, ponownie odwiedzając okolice Marwartowic, ale nie opuszczając linii fortyfikacji, które przechodziły przez las w stronę autostrady na Ostrawę, gdzie zawitaliśmy w nadodrzańskiej dzielnicy Antoszowice, skąd było już tylko 5 km do Bohumina, gdzie dojechaliśmy fajnymi bulwarami nad Odrą. Potem nieco pozwiedzaliśmy to miasto, odwiedzając m.in Stary Bohumin, czy chociażby żwirownię z jeziorem Kaliszczak. Potem już pojechaliśmy na drugą stronę Odry do Chalupek, gdzie wyprawa się skończyła. Licznik zanotował tylko 40 km, jednakże nie chodziło tu o bicie rekordów, tylko o znaczącą lekcję historiii...  


OSTATNIA WYPRAWA Z WUJKIEM ROMKIEM



Wyprawa ta okazała się być niestety ostatnią wyprawą z wujkiem Romkiem, gdyż ciężka choroba wyeliminowała Go z sezonu rowerowego i później też narciarskiego. Jak później się okazało, w listopadzie 2015 roku zdiagnozowano u Niego guza mózgu (glejaka). Wujek przez kilka miesięcy mieszkał w "Domu bez barier Maja" w Wodzisławiu Śląskim, był leczony operacyjnie w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju, a następnie w klinice w Gliwicach.  Leczenie znacznie ograniczyło Jego siły witalne, przez co wujek znacznie osłabł... Nie brał udziału w sezonie narciarskim 2015/2016 i w sezonie rowerowym 2016. Jego leczenie zakończyło się 20.08.2016 około godziny 20.00. Pożegnaliśmy Go 3 dni później...

Jego śmierć jest dla nas ogromną stratą. Wspólnie z Nim przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil.
Wiele nam w życiu pomógł, wiele nam podarował...  Prawdziwy przyjaciel, człowiek "złota rączka"...

To on zachęcił nas do uprawiania narciarstwa, oraz w znaczny sposób przyczynił się do rozwoju wypraw rowerowych, co jest też wiele razy opisane na tej stronie.

NA ZAWSZE POZOSTANIE W NASZEJ PAMIĘCI
.

FILM Z WYPRAWY: