WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Powiat pszczynski

                                           Powiat pszczyński

   Druga wyprawa sezonu 2009 miała nieco inny charakter... Odbyła się w niedzielę 26.04.2009 roku. Rozpoczęła się o godzinie 13:45 w Miliardowicach. Z tej dzielnicy Ligoty, skierowałem się do Zabrzega, a następnie do Czechowic-Dziedzic. Tam dokładnie pod wiaduktem (który jest częścią DK 1 Katowice-Cieszyn), umówiłem się ze znajomą. Po przywitaniu się pojechaliśmy w stronę Goczałkowic-Zdroju, a następnie do centrum tej miejscowości. Ku naszemu zdziwieniu tam przy kościele akurat był odpust parafialny i obok drogi stały stragany-jak to na odpustach bywa... Następnie skierowaliśmy się na trasę z Goczałkowic do Łąki, skąd rozpościera się znakomity widok na pasmo Szyndzielni i Klimczoka oraz pobliski Zbiornik Goczałkowicki.



Trasa jest nieco pagókowata, ale w końcu zawitaliśmy do Łąki, gdzie poleciłem mojej towarzyszce zakup wody, bowiem przewidywałem,że na dalszej trasie sklepów raczej nie będzie... Po kilku minutach postoju pod sklepem skierowaliśmy się do Pszczyny, a następnie w stronę tzw. Łąckiej grobli, która zaprowadziła nas w okolice Poręby koło Pszczyny.



Tam weszliśmy na jakąś drogę przy lesie, gdzie chwilę odpoczęliśmy. Zabawnym elementem okazał się zerwany przewód telekomunikacyjny-Roba próbował "dodzwonić się gdziekolwiek, ale w eterze było milczenie", co potem Agata równierz stwierdziła. Z Poręby jechaliśmy kilka metrów dosyć ruchliwą trasą Pszczyna-Żory, z której skręciliśmy w okolicach wału Zbiornika Łąka. Przejechaliśmy po wale tegoż zbiornika do Łąki, gdzie wjechaliśmy na znaną mi trasę "Eurovelo R4" i skierowaliśmy się do Wisły Wielkiej. Tam zaraz po wjechaniu do lasu, zobaczyliśmy dwa samochody-nie wiadomo po co tam przyjechały... Po chwili zobaczyliśmy dotąd nieznaną mi drogę, która jak się okazało prowadzi w całkiem fajne miejsce nad jeziorem. Siedzieliśmy tam kiladziesiąt minut, a potem wróciliśmy się na R4 i jechaliśmy dalej. Po pokonaniu drogi z płyt, jechaliśmy polnymi drogami do drogi wiodącej z Pszczyny do Strumienia.Skierowaliśmy się do Łąki, a następnie wróciliśmy do Goczałkowic. Tam był postój w polach rzepaku... W Goczałkowicach-Zdroju skierowaliśmy się do Czechowic-Dziedzic, gdzie pożegnalismy się, a następnie Roba jadąc "swoją stałą trasą" przez Zabrzeg wrócił do domu.

   Odległość jaką pokonałem podczas tej wyprawy to około 50 km. Pogoda niemal letnia-temperatura powyżej 20 stopni Celsjusza.  Roba doskonale pamięta swoje początki i wie,że tak się zaczynało przygodę z wyprawami dokładnie 15 lat temu!!! Swoje wyprawy zaczynałem na rowerze komunijnym w wieku 9 lat.   Galeria zdjęć jest tutaj.