WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Wisla

Wisła-wizyta w mieście Adama Małysza...






 Celem kolejnej wyprawy rowerowej przeprowadzonej 09.09.2008 roku była Wisła-malownicza miejscowość połozona pomiędzy górami Beskidu Śląskiego. Wyprawa ta była zorganizowana  w celu nabycia biletów na otwarcie skoczni w Malince.

 Wyprawa rozpoczęła się w Bronowie, skąd fragmentem WTR pojechaliśmy do Landeka. Z tamtąd jechaliśmy główną drogą przez Iłownicę, Pierściec (sanktuarium św. Mikołaja),Kiczyce do Skoczowa.W Skoczowie ponownie wjechaliśmy na WTR, która aż do samej Wisły wiedzie po wale rzeki Wisły. Jedzie się naprawdę bardzo przyjemnie, gdyż trasa jest równa i nie ma żadnych podjazdów. Po drodze przejeżdża się przez Harbutowice, gdzie do Wisły wlewa się Brennica. Po jakimś czasie jest się już w parku zdrojowym w Ustroniu, a stąd do Wisły już niedaleko. Po wjechaniu w granice Wisły przejeżdża się fragmentem drogi Katowice-Wisła, a następnie wjeżdża na wiszący most i ponownie w okolicach hotelu "Gołębiewski" wjeżdża na drogę, by zaraz potem wjechać na ścieżkę wiodącą na bulwary wiślane w Wiśle w okolicach Amfiteatru. Nastepnie pojechaliśmy na Plac Hoffa (to ten plac gdzie jest fontanna i widać skocznie narciarskie). W budynku Wislańskiego Centrum Kultury dostaliaśmy liczne broszury promujące okolice Wisły i czeskie Zaolzie.Tam też nabyliśmy bilety na skoki. Jak się okazało o miejscach siedzących na trybunach można było pomarzyć...No coż, kupiliśmy bilety na miejsca stojące, a przy okazji poinformowano nas o tym ,że pod samą skocznię z centrum Wisły zawiezie nas specjalny autobus. Po zakupieniu 4 biletów ruszyliśmy w stronę budynku, który miałem zamiar odwiedzić podczas poprzednich wizyt w Wiśle, czyli "Sportowe Trofea Adama Małysza". Budynek znajduje się w pobliżu ronda, przy stacji paliw "PKN Orlen". Wstęp do galerii jest płatny-5 złotych. Pieniądze te są przeznaczane na "Fundację Izabeli i Adama Małyszów".


Przez jej działalność państwo Małyszowie chcą promować sport oraz ułatwić start wszystkim utalentowanym dzieciom, które chcą uprawiać sport. Pragnią, aby sukces tych ludzi nie zależał od ich sytuacji finansowej, ale od ich talentu i ciężkiej pracy. Marzą, aby więcej osób mogło odnosić sukcesy nie tylko na skalę europejską, ale na skalę światową.Przez ostatnie lata fundacja przyczyniła się do pomocy wielu młodym sportowcom. Stypendia sportowe i naukowe, przekazanie sprzętu sportowego wielu placówkom oświatowym w całej Polsce czy akcje mające na celu promocje sportu to tylko mały ułamek tego, co udało się zrobić.Dokonania te nie były by możliwe bez pracy wielu ludzi związanych z "Wystarczy chcieć", Sponsorów, Partnerów Fundacji, ludzi dobrej woli. Roba od samego początku istnienia tej fundacji popierał ją i nadal będzie ten cel popierał.
Wizyta w galerii Adama Małysza, a także w siedzibie fundacji to był mój cel od wielu lat. Sam przecież bardzo lubię narciarstwo i kbicuję polskim skoczkom. Do dziś ściskam kciuki za samego Adama i po oglądnięciu tych sportowych trofeów jestem pod wrażeniem Jego osiągnięć i sukcesów. W galerii można podziwiać m.in. 4 Kryształowe Kule, medale olimpijskie z Salt Lake City, liczne trofea za zwycięstwa w konkursach Pucharu Świata, czy wreszcie medale Mistrzostw Świata, plastromy z poszczególnych konkursów oraz narty z sezonu 2006/2007 i wiele, wiele innych rzeczy zdobytych przez "polskiego orła z Wisły".Jednym zdaniem:pomysł stworzenia galerii to strzał w 10. Przynajmniej Pan Adam nie musi już się martwić o wolne miejsce w piwnicy własnego domu, gdzie dotychczas stały trofea...Po wizycie w galerii, poszliśmy do sklepu "Małysz Fasion" z ubraniami związanymi z osobą "człowieka z wąsami", gdzie wspierając fundację zakupiłem czapkę z wyszytym autografem "mistrza z Wisły", której właścicielem byłem do 11.12.2008. Następnie pojechaliśmy do Malinki, w miejsce, gdzie znajduje się skocznia narciarska. Jak zauwarzyliśmy, to już wtedy kładziono na niej igielit.To kopolimer chlorku winylu z akrylanem butylu, pochodna innego polimeru polichlorku winylu. Sam polichlorek winylu jest substancją twardą, ale można go uelastycznić, dodając plastyfikatory - substancje niskocząsteczkowe, które potrafią zajmować nawet połowę składu. Igielit jest dość miękki, tłusty w dotyku.
Wykłada się nim rozbieg skoczni. Można na nim skakać bezpiecznie, ponieważ, podobnie jak śnieg, ma niski współczynnik tarcia. W trakcie zawodów zraszany jest wodą, aby jeszcze bardziej zmniejszyć tarcie i uniknąć gwałtownego hamowania narciarzy. Narty zawodników skaczących latem smarowane są inaczej niż zimą: albo parafiną, albo po prostu wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń (ponoć najlepszy jest Ludwik)...Pod skocznią siedzieliśmy dosyć długo i przyglądaliśmy się jak "majstry" pracują układając igielit. Ciekawy spostrzeżeniem okazało się  wyciąganie taczek z dołu na bulę...W każdym razie robota idzie (choć skocznia miała być już dawno gotowa, ale obsunęła się ziemia!). My to wszystko określiliśmy słowami z piosenki braci Golec: "Tu narazie jest ściernisko, ale będzie San Francisko" i daj Boże, żeby to "San Francisko" było już 27.09.2008, kiedy to Roba ma zamiar przybyć na otwarcie skoczni.
 Z Malinki do domu wróciliśmy dokładnie tą samą trasą, jaką tam przyjechaliśmy. Pogoda była dobra, około 25 stopni, słonecznie i bez wiatru. Dystans to 60 km.Galeria zdjęć jest tutaj.