WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Piersciec-Grodziec

                   Po górkach czyli

Bronów-Landek-Pierściec-Kiczyce-Skoczów-Harbutowice-Górki Wielkie-Świętoszówka-Grodziec-Bielowicko-Wieszczęta-Roztropice-Rudzica-Bronów.


  12 października 2008 postanowiliśmy wspólnie z siostrą i wujkiem wybrać się na wyprawę rowerową. Celu tak naprawdę nie mieliśmy-jechaliśmy przed siebie i gdzie oczy poniosą...

  Wyprawa rozpoczęła się w Bronowie, skąd WTR skierowaliśmy się do Landeka. Tam skręciliśmy w prawo w stronę Chybia, a w lesie wjechaliśmy na szlak rowerowy wiodący przez Pierściec do Skoczowa. Droga w tym lesie wysypana jesy drobnym kamieniem, ale jedzie się super. Po kilkunastu minutach jazdy lasem wyjechaliśmy we wsi Pierściec. Tam skierowaliśmy się w stronę linii PKP, a następnie pod maszt telefonii komórkowej. Ze wzniesienia, na którym stoi ten maszt rozpościera się ładny widok na Beskidy i Dolinę Górnej Wisły, oraz okolice Jastrzębia. Z tego wzmiesienia zjechaliśmy do Kiczyc, a tam jadąc główną drogą na Skoczów w okolicy oczyszczalni ścieków wjechaliśmy na WTR wiodącą wałem rzeki Wisły, którą przejechaliśmy w okolicy wiaduktu. Przez chwilę podziwialiśmy faunę i florę Wisły, a następnie przejechaliśmy pod drogą S1 Bielsko-Cieszyn i w Harbutowicach odbiliśmy na szlak Greenways do Górek Małych. Jadąc urokliwymi zakątkami tej miejscowości i podziwiając widoki na Rónicę i Błatnią oraz Brenną wjchaliśmy do Górek Wielkich obok kościoła. Z tamtąd skierowaliśmy się głowną drogą do Świętoszówki. Po drodze skosztowaliśmy jabłek z tzw "złodziejki"-jak zawsze ze "złodziejki" jabłka smakują najlepie!!! W Świetoszówce pod sklepem spotkaliśmy się z 2 rowerzystami (Pan i Pani), którzy wracali do domu po zdobyciu góry Żar w Beskidzie Małym. Wywołało to u mnie spory podziw, ale no cóż tak trzymać. Oni mówili,że na Żarze byli już dzień wcześniej, a teraz wracają do domu. Oni na rowerach jeżdżą równierz zimą (jak powiedział Pan 'przy -5 stopniach i słońcu też się fajnie jeździ), my im odpowiedziliśmy,że zimą to u nas pierwsze miejsce zajmują narty. Pani zaś zmagała się kiedyś z okularami, które my akurat posiadamy-mówiła, że się jej w jednym miejscu złamały i trudno było skleić. Rozmawialiśmy równierz o rowerowych wojażach i otym co się komu przytrafiło podczas wypraw. Na końcu wspólnie zgodzilismy się,że rower to super alternatywa na wolny czas i pożegnaliśmy się. Wjechaliśmy na zamek do Grodźca...Przez chwilę podziwialiśmy tę budowlę, a nastepnie ruszyliśmy do Roztropic. Tam omal nie dostaliśmy zawału, gdy jakiś wariat jechał swoim samochodem niczym rajdowiec i skręcał też jak rajdowiec. My wtedy odpoczywaliśmy na przystanku, a następnie pojechaliśmy do Rudzicy, a z tamtąd przez Bronów do domu.
Pokonany dystans to 50 km, pogoda super-ciepło jak na jesień i bez wiatru. Na trasie mieliśmy kilkanście podjazdów i zjazdów (Rudzica, Roztropice, Wieszczęta, Grodziec, Bielowicko).
Galeria zdjęć znajduje się tutaj.