WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Mosty

Kierunek Mosty u Jablunkova



    Mosty u Jalunkova to miejscowość górska na pograniczu Polski, Czech i Słowacji. Słynie przede wszystkim ze "ski Arealu Mosty"-czyli wielkiego ośrodka narciarskiego.

    Moja wyprawa do tej miejscowości to jakby to określić-wyprawa "na otarcie łez". Dlaczego? Jak już dociekliwi zdąrzyli zauwarzyć moją  pasją w zimie są narty. Wizyta w tej miejscowości miała być już w zimie. Chodzilo konkretnie o wystepie na ski arealu na nartach. Niestety liczne problemy ze śniegiem uniemożliwiły te zamiary. Niedosyt był ogromny!!! Nie dało mi to jednak spokoju i wspólnie z siostrą wpadliśmy na rewelacyjny pomysł:skoro zimą się nie udało-to dlaczego nie spróbować latem...Dalsza część pomysłu to oczywiście znakomite połączenie moich dwóch wielkich pasji:nart i rowera-a konkretniej to brzmi:Wyprawa rowerowa na stok narciarski!!! Rewelacja po prostu!!!

    Wyprawa doszła do skutku 2.08.2007 roku. Rozpoczęła się o godz.7:00 startem z przed domu. Skierowaliśmy się przez Landek, Iłownicę, Pierściec, Kiczyce do Skoczowa. Tam zaś szlakiem rowerowym "Greenways"Kraków-Morawy-Wiedeń przez Bładnice, Godziszów do Goleszowa. Z tamtąd szlak wiedzie do Dzięgielowa. Tam widzieliśmy ruiny cementowni i przejeżdzaliśmy bardzo widokową trasą. Potem szlak skręcił do lasu, gdzie zobaczyliśmy coś dziwnego w postaci niby asfaltu ,niby betonu. Potem wyjechaliśmy już na drogę i skierowaliśmy się do Lesznej Górnej. Tuż przed przejazdem przez granicę szukałem kantoru, który kiedyś tam był-niestety nie udało się i bez koron wjechaliśmy na przejście graniczne. Obok tego przejścia pasły się krowy, które najwyraźniej nie miały świadomości, że przekraczają granicę państwa, bo nikt ich nie pilnował!!! Na przejściu celnik siedzący na murku i wygrzewający się w słońcu "kapnął się", że czekamy na niego,aż sprawdzi dowody, co oczywiście zrobił. Wjechaliśmy do Czech.

Tam zaraz są sklepy i kolejny zamknięty kantor!!! Po chwili rozmowy z ładną Czeszką dowiedziałem się, że najbliższy kantor jest w Trzyńcu. Pojechaliśmy do Trzyńca i wymieniliśmy kasę. Z Trzyńca mijając elektrownię, drogą ruszyliśmy do Jabłunkowa, po drodze odwiedzając Wędrynię, Bystrzycę i Gródek. Zaczęły nam się ukazywać przepiękne widoki na Beskid Śląski z Czantorią, Soszowem i Stożkiem, oraz na Beskid Morawskośląski z Łysą Górą na czele.
Wadą był duzy ruch samochodów na tej drodze, która wiedzie obok linii kolejowej. Teren był zatem płaski. Wjechaliśmy na rynek w Jałunkowie i trochę odpoczęliśmy zwiedzając to miasteczko.Nastepnie ruszyliśmy juz po górkach do Mostów.
Nazwa nie przypadkowa, bo jadąc do tej miejscowości są na drodze duże mosty nad dolinami-jak ktoś był na Słowacji to wie jak to wygląda pięknie. W oddali ukazywał się już cel naszej wyprawy-"Ski areal". Po pokonaniu kilku wzniesień i ukradnięciu kilku pysznych jabłem z ogrodu zawitaliśmy pod stokiem.

To miejśce to prawdziwy raj nie tylko zimą, ale równierz latem. Znajduje się tam park linowy i tor saneczkowy oraz ...wyciąg dla
rowerów!!!


Jak to zobaczyłem to mnie normalnie zamurowało!!! Taki specjalny rower bez hamulców, siodełka i pedałów zaczepia się do wyciagu (który w zimie służy nam-narciarzom), jedzie się na szczyt stoku narciarskiego i zjeżdza na dół.


My odpoiczywaliśmy pijąc m.in cytrynową Coca Colę!!! Podziwialiśmy to miejsce, które jest położone zaledwie kilometr od granicy czesko-słowackiej. Zapadła decyzja,że trzeba tu wrócicić-ale zimą na narty!!! Mamy nadzieję, że się to już w końcu uda!
Wróciliśmy się do Jabłonkowa, a tam w centrum skręciliśmy w stronę granicy z Polską. Jechaliśmy pod górkę przez Pisek i Bukowiec. W Pisku widzieliśmy ladny kościół, a tuż obok granicy w Bukowcu kolejny stok narciarski w Czechach. Skręciliśmy ku turystycznemu przejściu Bukovec/Istebna, które jest w miejscu, gdzie Olza wypływa z Polski do Czech.
Po przejechaniu granicy, jechaliśmy lasem po górkę do Istebnej. Po drodze ochłodziliśmy się w źródełku i zobaczyliśmy "kosmiczne miejsce".
W Istebnej drogą skierowaliśmy się w stronę Wisły. Na przeszkodzie w szybkim dotarciu do miasta Adama Małysza, stanęła Przełęcz Kubalonka, którą zdobyliśmy!!!
Wyprawa zakończyła się na stacji kolejowej w Wiśle Głebcach. Tam zmęczeni wsiedlismy do pociągu i pojechaliśmy do Czarnolesia i do domu.


    Wyprawa zakończona dużym sukcesem i wielką nadzieją na zimę!!! Pogoda dopisała-było bardzo ciepło,a skutki tego odczuliśmy na własnej opalonej skórze!!! Za 3 dni wyruszyliśmy ale już samochodem w gigantyczną wyprawę do Międzyzdrojów nad Morzem Bałtyckim.