WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Imielin

Zbiornik Imieliński (Dziećkowicki)

20 lipca 2008 roku (Niedziela) korzystając ze sprzyjającej pogody wybraliśmy się na wyprawę rowerową. Naszym celem był zbiornik Imieliński (lub, jak kto woli Dziećkowicki) znajdujący się na granicy województwa śląskiego z małopolskim.
Swoją wyprawę rozpoczęliśmy tradycyjnie w Ligocie-Miliardowicach, a z tamtąd jechaliśmy do stacji PKP Zabrzeg-Czarnolesie, gdzie wjechaliśmy na Wiślaną Trasę Rowerową (WTR). Tą trasą jechaliśmy przez Zabrzeg, wał Jeziora Goczałkowickiego, Goczałkowice, Pszczynę-gdzie odwiedziliśmy Park Pałacowy.Z Pszczyny WTR prowadzi wspólnie z "Eurovelo R4" i "Greenways Kraków-Morawy-Wiedeń" przez Ćwiklice do Miedźnej, gdzie te trasy się rozdzielają. My jechaliśmy dalej WTR przez Międzyrzecze, Bojszowy do Bierunia Starego. Tam na rynku odpoczęliśmy i poszukaliśmy trasy na Lędziny, gdzie pojechaliśmy, mijając kopalnię "Ziemowit".To własnie turyści z tej kopalni mieli wypadek w Serbii. Z Lędzin, przez Hołdunów jechaliśmy do Imielina. Wówczas widzieliśmy kominy Elektrowni Jaworzno i słyszeliśmy samochody jadące Drogą Ekspresową S1 i Autostradą A4 (to ta słynna autostrada z Katowic do Krakowa, którą remontują bez końca...).W Imielinie po oglądnięciu planu miasta dotarliśmy na piaszczyste tereny położone wokół jeziora imielińskiego (dziećkowickiego). Będąc na brzegu jeziora zauważyliśmy, że ma ono piaszczyste dno i bardzo czystą wodę!!! Niestety nie można się w tym miejscu kąpać-kąpiel dozwolona jest od strony Małopolski. Po odpoczynku nad jeziorem ruszyliśmy jedną z lokalnych tras rowerowych do Chełmu Śląskiego, gdzie wjechaliśmy na WTR. Tutaj wypada wspomnieć,że byłem tu równo 2 tygodnie wcześniej.Dokładnie tą samą trasą jechałem aż do Bierunia Nowego(patrz Oświęcim-Libiąż). W Bieruniu Nowym jechaliśmy dalej WTR przez Jajosty do Bojszów, a potem przez Międzyrzecze do Frydka i Miedźnej.Tam też chwilę odpoczęliśmy i zapadła decyzja,że nie pojedziemy do Goczałkowic przez Pszczynę, tylko przez Rudołtowice. Jak postanowiliśmy-tak zrobiliśmy, opuszczając na "jakiś czas" WTR. Jechaliśmy z Miedżnej przez Rudołtowice (znajduje się tam "dom publiczny") do Goczałkowic. Wtedy zapadła już ciemność. Przejeżdżaliśmy przez stare uzdrowisko w Goczałkowicach i  przejechaliśmy przez bardzo stary most na Wiśle do Renardowic (dzielnica Czechowic-Dziedzic). Tam znajduje się restauracja "Stara Winiarnia", a po prawej stronie za krzakami biegnie linia kolejowa z Katowic do Bielska-Białej.
W tym miejscu kilka lat wcześniej zaginęła pewna dziewczyna, która szła z Renardowic na dworzec PKP do Goczałkowic-Zdroju-wyszła z domu i nie dotarła na dworzec. Poszukiwaniami zajmuje się Polcja oraz biuro detektywistyczne K.Rutkowskiego, ale jak narazie nic nie wiadomo co się z nią stało... 
Z Renardowic jechaliśmy ul.Waryńskiego do Zabrzega, a stamtąd do domu.
Licznik zanotował 148 km. Pogoda to słońce ze średnim zachmurzeniem, temperatura okolo 20 stopni.Galeria zdjęć jest tutaj.