WITAJCIE NA MOJEJ STRONIE !!!
ZAPRASZAM DO ŚWIATA MOICH PASJI !!!

Czantoria-Cieszyn-Skoczow

   
Czantoria - Cieszyn - Skoczów 17.06.2012



  

  17.06.2012 roku o godzinie 7.38 na przystanku kolejowym w Zabrzegu, rozpoczęła się kolejna wyprawa rowerowa z Michałem. Obaj zaplanowaliśmy, że do Wisły-Obłaziec pojedziemy pociągiem. Jako, że PKP nie obsługuje już linii na Wisłę, pojechaliśmy tam pociągiem Koleji Śląskich. Zaszokował mnie wygląd pociągu marki "Flirt"! Drzwi otwierane na żądanie, klimatyzacja, przyciemniane szyby... Szok! Normalnie XXI wiek na polskich torach! Warunki o niebo lepsze niż w pociągach PKP!!! W Wiśle-Obłaźcu skierowaliśmy się na przełęcz Beskidek. Podejście czarnym szlakiem było strome i wymagające, ale widoki nam to wynagradzały. Z przełęczy pojechaliśmy do pustej zagrody "Światowit" na kawę. Przy okazji wymieniliśmy, ze sprzedawcą, kilka opinii dotyczących zakończonego właśnie udziału polskiej reprezentacji piłkarskiej w EURO 2012. Dzień wcześniej, był bowiem ostatni mecz naszych na EURO 2012 z Czechami (porażka 0:1).  Po wypiciu kawy ruszyliśmy stromym podjazdem na Czantorię. Tu był prawdziwy wycisk (upał+stromizna). Rowery musieliśmy nieść na plecach, ale po chwili było już dobrze. Zawitaliśmy na szczycie Czantorii, podziwiając jednocześnie wspaniałe widoki (m.in. z platwormy widokowej) na Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Morawskośląski, Pogórze Cieszyńskie, Górny Śląsk, Kotlinę Oświęcimską z jeziorem goczałkowickim, zagłębie ostrawsko-karwińskie, przełęcz jabłonkowską. Prawdziwym hitem okazało się widoczne pasmo Tatr! Była dobra pogoda i właśnie na południowym wschodzie było widać Tatry! Z Czantorii pojechaliśmy w stronę Poniwca i Małej Czantorii. Tam zboczyliśmy ze szlaku i pojechaliśmy leśną dróżką. Z początku było stromo i dużo kamieni, ale potem był asfalt i okazało się że znależliśmy się w Lesznej Górnej. W okolicy przejścia granicznego zapadła decyzja o skonsumowaniu obiadu w Cieszynie i powrotu stamtąd pociągiem... Na trasie z Lesznej do Trzyńca spotkaliśmy (przy polskim pomniku upamiętniającym pobyt cesarza Franciszka Józefa w Kojkowicach-dzielnica Trzyńca), grupę polskich rowerzystów jadących do Cieszyna. Przez chwilę jechaliśmy razem, aż do Puńcowa, gdzie my skręciliśmy na Trzyniec, a oni na Lasek miejski w Cieszynie. W Trzyńcu jechaliśmy główną drogą do Czeskiego Cieszyna. Powiedziałem Michałowi, że na tej trasie niedawno miała wypadek wokalistka Ewa Farna. W Czeskim Cieszynie
odwiedziliśmy rynek, gdzie były występy z okazji święta Trzech Braci - założycieli Cieszyna. Potem przez Most Przyjaźni dotarliśmy na rynek Cieszyna, gdzie równierz były występy. Postanowiliśmy zjeść obiad, a potem udaliśmy się na stację kolejową. Mieliśmy z tym problem, ale skuteczni okazali się okoliczni mieszkańcy. Na stacji (jej wygląd to obraz nędzy i rozpaczy), okazało się że ostatni pociąg już odjechał... Zapadła decyzja o wyprawie na Skoczów (chcieliśmy dotrzeć tam na pociąg). Jechaliśmy drogą wzdłuż trasy ekspresowej S1 przez Gumną, Łączkę, Międzyświeć, Wilamowice i dotarliśmy do Skoczowa. Trasa jest wymagająca - same podjazdy i zjazdy, co nas męczyło jadąc w upale, ale wszystko wynagradzały nam widoki na Czantorię i niedowierzanie, że ją zdobyliśmy. Ja powiedziałem Michałowi, że nie opłaca mi się czekać 2 godziny na pociąg, kiedy ze Skoczowa mam już 20 km do domu... Noi pojechaliśmy przez Kiczyce, Pieściec, Iłownicę i Landek do Zabrzega na wał jeziora goczałkowickiego, gdzie się pożegnaliśmy i każdy pojechał do domu.

Pogodę mieliśmy fajną - upalnie. dla mnie była to druga wyprawa rowerowa na Czantorię. Wcześniej byłem tam w 2008 roku.