Serdecznie witam na mojej stronie!
Zapraszam do świata moich pasji...

Czantoria rowerem


      Wielka     Czantoria



    Po zdobyciu Stożka i Soszowa Wielkiego, co miało miejsce 1.07 2007 roku,  (patrz tutaj ) postanowiłem dokończyć rozpoczęty wtedy podbój pasma granicznego w Beskidzie Śląskim. Początkowo z realizacją tegoż pomysłu bywało różnie, aż w końcu "uniesiony dumą" po zdobyciu Błatniej 9.05.2008 postanowiłem dokończyć to dzieło. Wyprawa została zaplanowana już tego samego dnia!!!

    W niedzielę 11.05.2008 ok godziny 13:30 (mimo,że nogi dobrze pamiętały jeszcze Błatnią), wyruszyłem z domu na rowerze w stronę Landeka. Jechałem dalej dobrze znanymi mi drogami przez Iłownicę, Pierściec, Kiczyce, Skoczów. W Skoczowie wjechałem na jedną z najlepszych tras rowerowych, jaką kiedykolwiek jechałem!!! Wzdłuż rzeki Wisły aż do samej miejscowości Wisła (konkretnie do Jeziora Czerniańskiego pod Baranią Górą) prowadzi WTR-Wiślana Trasa Rowerowa.Jedzie się nią poprostu bosko-widoki są super, a nawierzchnia równa i solidnie ubita!!! Nie ma żadnych zakrętów!!! Jeździ tam dużo rowerzystów, co świadczy o popularności tej trasy. Z WTR zjechałem niedaleko stacji PKP Wisła Obłaziec. Tam też zapoznałem się z rozkładem jazdy PKP na Katowice (na wypadek jakiś nieprzyjemności). Niestety na Katowice jadą tam zaledwie 4 pociągi, co pozostawiam bez komentarza... Jechałem kawałek drogą na Wisłę, po czym skręciłem w stronę Jawornika. To dobrze znana mi droga na stację narciarską Soszów, gdzie byłem na nartach. Jechałem tą drogą wjeżdżając jednocześnie na czarny szlak wiodący na przełęcz Beskidek.Szlak ten początkowo biegnie wspólnie ze szlakiem niebieskim, jednak po kilkuset metrach asfaltowej drogi szlaki rozstają się. Wjechałem na szlak czarny i asfaltową drogą  między zabudowania. Początkowo trasa biegnie łagodnie, jednak asfalt szybko się kończy i zaczyna się dosyć strome podejście przez las. Następnie szlak prowadzi wśród łąk i pól. Ponieważ roztaczają się stąd wspaniałe widoki, warto zrobić sobie w tym miejscu postój, co oczywiście uczyniłem. W tym miejscu orzeźwiał mnie drobniutki deszczyk, który jednak przestał potem padać i było już słonecznie. Zobaczyłem stok na Rowienkach i Soszowie i od razu przypomniały mi się szusy na nartach. Siadając na trawie, można w spokoju cieszyć oczy pięknem górskiego i wiejskiego krajobrazu.
Dalej droga wiedzie pod górkę, wzdłuż niewielkiego pastwiska, gdzie pasły się białe i czarne owce i barany. Po kilku minutach marszu ponownie wchodzimy w las, gdzie czeka nas ostatni stromy odcinek przed Przełęczą Beskidek, położoną na wysokości 684 m n.p.m.W tym miejscu muszę napisać,że prowadziłem rower... Na przełęczy znajduje się budynek po turystycznym przejściu granicznym (przebiega tam granica polsko-czeska). Przez przełęcz prowadzi Główny Szlak Beskidzki im. K. Sosnowskiego (szlak czerwony). Spotkałem też tam innego rowerzystę, ale on jechał na Stożek. Ja oczywiście po krótkim odpoczynku jechałem w stronę Czantorii. Po przejechaniu obok Stacji Turystycznej Światowid (w której można się posilić i odpocząć) zaczęło się pierwsze strome podejście (trudno tu mówić o podjeździe) i rower znowu trzeba prowadzić, ale krótko. Do krótkiego odpoczynku doskonale nadają się...  słupki graniczne, na których można usiąść, bo cały czas nam towarzyszą.Wyznaczają one granicę państwową z Czechami, a przecież nikt już nam nie zabroni siadania na nich... po karkołomnym podejściu mozna usiąść na rower i jechać dalej podziwiając piękne widoki na polskie i czeskie góry. Po jakimś czasie znowu trzeba wspinać się, ale tym razem krócej.  Po wspinaczce dotarłem na szczyt Czantorii Wielkiej. Znajduje się tam czeskie schronisko i wierza widokowa, na którą nie miał mnie kto wpuścić... Usłyszałem tam też znajomy głos, kumpla z podstawówki, z ktorym jednak nie chciałem się spotkać, bowiem za tamtych czasów zbytnio się nie lubieliśmy. Był tam ze znajomymi, którzy dość głośno przeklinali i pili piwo. Po pewnym czasie usłyszałem hasło: "Dobra chodźcie już stąd, bo siedzimy i piepszymy tu jak stare baby!" Na szczęście mnie nie widzieli... Podąrzyłem cichaczem za nimi w stronę górnej stacji kolejki linowej na Czantorię. Po drodze jeden z nich obwieścił całej okolicy ,że ze zgubił bilet powrotny, na co drugi odpowiedział ,że soie kupi nowy. Jednak ten pierwszy mu odpowiedział, że go chyba poj... i na tym skończyła się ich merytoryczna konweracja. Oni siedli na krzesełka i pojechali na dół, a ja postanowiłem podziwiać piękne widoki z polany Stokłosicy.  Usiadłem na trawie i cieszyłem oczy widokami na m.in na Równicę, Palenicę i Jezioro Goczałkowickie. Po jakimś czasie przyszedł do mnie pewien jegomość i oświadczyłe,że z polany Stokłosica nie wolno zjechać na dół rowerem. Powiedziałem mu,że nie miałem takich zamiarów. Zapytałem go, czy można z rowerem jechać wyciągiem z Ustronia na Czantorię. Niestety powiedział mi,że nie wie, bo do tej pory żadnych rowerzystów tutaj nie widział. Zapytał się skąd przyjechałem i jak usłyszał odpowiedź to dziwnie zbladł... Powiedziałem mu,że zamierzam jechać górami w stronę Goleszowa, a on mi zaproponował zjazd do Nydka w Czechach, lub na Poniwiec w Ustroniu. Wrócilem tą samą drogą na szczyt Czanorii i skierowałem się dalej wzdłuż granicy. W pewnym momencie poczułem chłód i się ubrałem. Minąłem czeską "Chatę Cantoryje" i polskie "Ranczo na Czantorii". Jechałem dalej. Zaczęły się piękne widoki na Polskę i Czechy i zjazd!!! Obok wyciągu na stoku Poniwiec natrafiłem na "Ścieżkę rycerską", którą zjechałem, bądź też w miejscach gdzie rower nie dawał rady pokonać "błotka" i kamieni, schodziłem. Przy dolnej stacji wyciągu zaczęła się asfaltowa droga i obok niej płynął górski strumień. Opuściłem "Ścieżkę rycerską" i niebieskim szlakiem dotałem na WTR obok Wisły w Ustroniu. Jechałem nia na Skoczów. W Skoczowie skręciłem na Kiczyce i przez Pierściec, Iłownicę i Landek dotarłem do domu, a licznik zanotował 85 km.

    Wyprawa w pełni udana i wrażenia są zarąbiste!!! Zmęczenie po pokonywaniu stromych podejść szybko ustępowało... Teraz mogę patrzyć na Czantorię z satysfakcją, że została przeze mnie pokonana także na rowerze-pieszo pokonywałem ją wiele razy i to nawet nie mając jeszcze 10 lat.
Filmiki z wyprawy  Czantoria-czeskie schronisko.
Schronisko czeskie i polskie
Ustroń Poniwiec.

Szczególowa galeria zdjęć z tej wyprawy znajduje się tutaj
Filmiki:
http://pl.youtube.com/watch?v=TkS5JEi8vs0

pl.youtube.com/watch


pl.youtube.com/watch