Serdecznie witam na mojej stronie!
Zapraszam do świata moich pasji...

CIESZYN 2011






3.04.2011 ROKU POSTANOWIŁEM ROZPOCZĄĆ SEZON ROWEROWY 2011. Pierwszą wyprawą, która odbyła się tego sezonu była wyprawa rowerowa po okolicach Cieszyna. Miasto to odwiedzałem kilkakrotnie wcześniej, ale jakoś ciągle mnie zaskakuje i inspiruje. Wyprawa rozpoczęła się o godzinie 14.00, a swoje pierwsze kroki kilometry zrobiłem jadąc z domu w stronę Landeka. Potem skierowałem się leśną trasą rowerowo-spacerową w stronę Zaborza.
Ta trasa, to oznakowane szlaki-chociaż osttnio jakaś "niewidzialna ręka" je zdemolowała! Jadąc WTR przez Zaborze i Drogomyśl dotarłem do  rzeki Wisły i jechałem trasą wzdłuż jej brzegu.Trasa wiedzie przez pola i łąki ale ja takie coś lubię. Następnie skręciłem z trsy i znalazłem się na polach koło Pruchnej. Tam, odpocząłem-była już godzina 15.50. Potem pojechałem przez Rudnik i Hażlach do samego Cieszyna. Od tego momentu towarzyszyły mi coraz ładniejsze widoki na Beskid Śląski i Morawskośląski, zaczęły się też podjazdy i zjazdy, które nieco dawały mi w kość-wszak to był początek sezonu!
W Cieszynie moim celem było Wzgórze Zamkowe. Znajduje się tam wierza piastowska i rotunda romańska. Są to chyba najstarsze zabytki tego nadolziańskiego grodu, pamiętającego czasy piastowskie. Stamtąd można podziwiać panoramę całego Cieszyna i okolicznych gór. Po odwiedzeniu wzgórza przejechałem przez Most Przyjaźni do Czeskiego Cieszyna.


Na moście zamontowano specjane, podświetlane poziome oznakowanie granicy polsko-czeskiej.
 
W Czeskim Cieszynie, skierowałem się na trasę do Trzyńca. Po drodze zauważłem sprytne ominięcie polskich przepisów zakazujących sprzedaży tzw. dopalaczy: sklepy przeniesiono do Rep. Czeskiej, gdyż tam to zalegalizowano! Jadąc obok dworca kolei Koszycko-bogumińskiej, dostrzegłem to, co dzieje się na czeskiej kolei-nowoczesne pociągi i zmodernizowaną linię kolejową-tak to wygląda po czeskiej stronie. Jak to wygląda po polskiej stronie-lepiej nie pisać...nędza i rozpacz! Jadąc drogą w stronę Trzyńca, zjechałem do Kojkovic i Czeskiego Puńcowa. Tam są wspaniałe widoki na Beskid Morawskośląski-a niekiedy można zobaczyć Jeseniki (Sudety)! Niedowiarkom polecam odwiedzenie strony www.dalekieobserwacje.eu gdzie zamieszaczają różne ciekawe zdjęcia-na tym jest widoczny Praded (Pradziad).

Mnie się nie udało zobaczyć Jeseników, ale widziałem Ski Areal Mosty u Jablunkova, gdzie bywałem na nartach w zimie. Doskonale widać było przełęcz jabłonkowską, gdzie biegnie granica czesko-słowacka.


Widoki psuje jedynie huta w Trzyńcu i jej specyficzny "zapach"... Puńców, podobnie jak Cieszyn został rozdzielony granicą. W Puńcowie biegnie ona polami, a także... środkiem drogi! I tak po jednej stronie są polskie domy, zaś po drugiej-czeskie! Słupki są umieszczone na poboczach, zaś o tak kuriozalnym przebiegu granicy informują niestety tylko czeskie znaki. Na jednym ze słupków widać rok delimitacji granicy 1920.
 


Potem skierowałem się w stronę Lesznej Górnej i tam jadąc główną drogą przez Bażanowice i Dzięgielów do Goleszowa. Tam, odpocząłem i posiliłem się. Następnie pojechałem w stronę Bładnic i Skoczowa. Zrobiło się już ciemno, ale było widać np Ustroń, oraz wzgórze Kaplicówka w Skoczowie, gdzie w 1995 roku był Jan Paweł II.

Odwiedziłem też skoczowski rynek i poprzez most nad Wisłą wjechałem na WTR kierując się w stronę Kiczyc i Pierśca. Z tej wioski jechałem przez Iłownicę, gdzie znajduje się nowy kościół pw. błogosławionego Jana Pawła II (beatyfikacja była 1.05.2011 w Watykanie). Z Iłownicy jadąc przez Landek i Bronów dotarłem do domu. Było już po 21.00


Pogoda dopisała bo było dosyć ciepło.
 
Galeria zdjęć znajduje się TUTAJ.